Polska zmierza w stronę bezprecedensowego kryzysu demograficznego. Za 25 lat ma być najstarszym społeczeństwem spośród największych gospodarek świata, a skutki odczujemy nie tylko przy wypłacie emerytur. Zdaniem ekonomisty Kamila Sobolewskiego zagrożony jest także wzrost gospodarczy i poziom życia.
Polska stoi przed jednym z największych wyzwań w swojej historii gospodarczej. Jak przekonywał w programie "Horyzonty" Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, skala starzenia się społeczeństwa będzie bezprecedensowa.
– Nie ma takiego kraju, który byłby tak stary, jak stara będzie Polska za 25 lat – ocenił ekspert, powołując się na prognozy demograficzne.
Jego zdaniem skutki zmian będą odczuwalne znacznie wcześniej niż w momencie przechodzenia na emeryturę. Z rynku pracy ma bowiem systematycznie ubywać osób w wieku produkcyjnym. – Każdego dnia roboczego będzie z polskiego rynku pracy znikać tysiąc osób – wskazał Sobolewski.
Według ekonomisty problem nie sprowadza się wyłącznie do wysokości przyszłych świadczeń emerytalnych. Znacznie większym wyzwaniem będzie utrzymanie wzrostu gospodarczego przy coraz mniejszej liczbie pracowników.
– My będziemy mieli problem z tą produkcją, z tą zamożnością, z tym dobrobytem – podkreślił.
Ratunkiem mają być inwestycje i automatyzacja
Sobolewski zwrócił uwagę, że kurcząca się liczba osób pracujących postawi państwo przed trudnym wyborem. Z jednej strony trzeba będzie finansować świadczenia dla rosnącej liczby seniorów, z drugiej nadmierne obciążanie pracujących może przynieść odwrotny efekt.
Jeżeli za bardzo obciążymy pokolenie produkcyjne składkami i podatkami, to może ono uciekać w szarą strefę lub wyjeżdżać – zaznaczył.
Jego zdaniem istnieje jednak sposób na złagodzenie skutków kryzysu demograficznego. Kluczowe mają być inwestycje zwiększające wydajność gospodarki.
– Przed tym wszystkim jest jedna ucieczka i ta ucieczka to jest rozwój, wzrost gospodarczy, automatyzacja, robotyzacja i inwestycje – powiedział ekonomista.
Jak wyjaśnił, dzięki nowym technologiom część pracy wykonywanej dziś przez ludzi będą mogły przejąć maszyny i sztuczna inteligencja, co pozwoli utrzymać tempo wzrostu gospodarczego mimo kurczącej się liczby pracowników.