Prezydent podkreślił jednocześnie, że przyspieszenie elektryfikacji transportu jest niezbędne, aby skutecznie przeciwdziałać zmianom klimatycznym i uniezależnić kraj od importowanych surowców energetycznych.
Oczekiwanie na oficjalne potwierdzenie koncernu
Mimo entuzjastycznych zapowiedzi płynących z Pałacu Elizejskiego, sam koncern zachowuje na razie pewną powściągliwość w oficjalnych komunikatach. Przedstawiciele Stellantis, pytani o szczegóły przez dziennikarzy, ograniczyli się do stwierdzenia, że trwają intensywne prace nad strategią dla francuskich fabryk, w tym właśnie dla ośrodka w Miluzie. Firma zapowiedziała, że konkretne dane zostaną przedstawione w momencie publikacji oficjalnych ogłoszeń korporacyjnych.
Warto jednak przypomnieć, że w ubiegłym tygodniu Stellantis ogłosił szeroko zakrojony, pięcioletni plan inwestycyjny o wartości 60 mld euro. Strategia ta ma na celu nie tylko podniesienie rentowności grupy, ale przede wszystkim wprowadzenie na rynek ponad 60 nowych modeli pojazdów do 2030 r. Deklaracja prezydenta Macrona wydaje się zatem wpisywać w globalny harmonogram działań koncernu, choć dla samej fabryki w Miluzie jest to wiadomość przełomowa.
Dla blisko 4 tys. pracowników zatrudnionych w alzackim zakładzie, zapowiedź miliardowej inwestycji jest sygnałem stabilizacji po trudniejszym okresie. Jak podaje Le Monde, produkcja w Miluzie oscyluje obecnie wokół 135 tys. pojazdów rocznie. Jest to wynik znacznie niższy od poziomów notowanych przed pandemią, kiedy fabrykę opuszczało około 200 tys. aut rocznie. Spadek sprzedaży wymusił w ubiegłym roku wprowadzenie okresowych przestojów i urlopów postojowych.
Ambitna mapa drogowa francuskiej motoryzacji
Planowana inwestycja Stellantis stanowi integralną część szerszej strategii rządu w Paryżu, która ma na celu gruntowną przebudowę rynku motoryzacyjnego. Pod koniec kwietnia francuskie władze zaprezentowały harmonogram, który wyznacza rygorystyczne terminy zakończenia eksploatacji paliw kopalnych w różnych gałęziach gospodarki. Zgodnie z tymi założeniami, do 2030 r. dwa na trzy nowo rejestrowane samochody we Francji powinny posiadać napęd elektryczny.
Realizacja tych zamierzeń wymaga gwałtownego zwiększenia mocy przerobowych krajowych fabryk. Rządowe cele są precyzyjne: francuscy producenci mają dostarczyć na rynek 400 tys. samochodów elektrycznych do 2027 r., a w 2030 r. wolumen ten ma wzrosnąć do miliona sztuk rocznie. Jak zauważa Le Monde, jest to element walki o to, by transformacja energetyczna stała się bardziej dostępna dla klasy średniej.
Działania Paryża i miliardowe nakłady Stellantis są odpowiedzią na coraz trudniejszą sytuację europejskich producentów w obliczu globalnej konkurencji. W ostatnich miesiącach analitycy alarmowali, że chiński smok rozjeżdża konkurencję, co zmusiło Unię Europejską do wprowadzenia ceł wyrównawczych na pojazdy z Azji. Inwestycja w Miluzie ma zagwarantować, że europejska elektromobilność będzie opierać się na lokalnej produkcji.
Choć szczegóły techniczne dotyczące nowych modeli z Miluzy pozostają tajemnicą, horyzont czasowy wskazany przez prezydenta – rok 2029 – sugeruje, że Stellantis przygotowuje się do wprowadzenia całkowicie nowej architektury pojazdów. Inwestycja ta może okazać się decydująca dla przyszłości sektora motoryzacyjnego we wschodniej Francji, stanowiąc przeciwwagę dla rosnącej konkurencji ze strony producentów azjatyckich oraz amerykańskiej Tesli.