Walka o dane 25 mln Polaków. Kto rozbije monopol BIK i kto może na tym zarobić?

Kto kontroluje historię kredytową Polaków, kontroluje rynek kredytów. Dziś decydują o tym banki poprzez Biuro Informacji Kredytowej. Prywatne firmy chcą zmiany prawa, Bruksela szykuje rewolucję w dostępie do danych, a UOKiK staje się arbitrem w sporze o przyszłość rynku.

Tomasz Chróstny, prezes Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Tomasz Chróstny, prezes Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK)
Źródło zdjęć: © Getty Images, PAP | Marcin Obara, Robert Blaszkowski
Karolina Wysota
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

W cieniu prac nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, która ma wzmocnić ochronę konsumentów przed nieuczciwymi praktykami na rynku finansowym, toczy się jedna z najważniejszych bitew o dane finansowe w historii polskiego rynku. Stawką jest dostęp do pełnej historii kredytowej Polaków – informacji, które dziś kontroluje należące do banków Biuro Informacji Kredytowej. Grupa prywatnych firm chce ten monopol rozbić.

Barierą jest tajemnica bankowa – jedna z najsilniej chronionych w polskim prawie, porównywana z tajemnicą lekarską czy adwokacką. Banki mają obowiązek strzec informacji o klientach: ich saldach, kredytach, zadłużeniu i dochodach. Prawo przewiduje jednak wyjątki, w których dane te mogą być ujawniane – m.in. państwu oraz wybranym podmiotom. Jednym z nich jest Biuro Informacji Kredytowej.

Big tech vs małe firmy: nierówne zasady gry. Marek Kołosiński w Biznes Klasie

Rozbić monopol strukturalny

BIK powstało na gruncie Prawa bankowego, które umożliwia bankom wymianę informacji o klientach w celu oceny zdolności kredytowej i ryzyka. Dane objęte tajemnicą bankową mogą więc krążyć między bankami oraz być udostępniane zewnętrznym podmiotom – pod warunkiem że należą one do banków.

Teoretycznie prawo dopuszcza istnienie "drugiego BIK-u", jednak konstrukcja przepisów sprawia, że w praktyce banki nie mają żadnej motywacji, by go tworzyć. W efekcie rynek informacji kredytowej został zamknięty, a dostęp do danych 25 mln Polaków skoncentrowany w rękach jednego podmiotu.

Pod hasłem walki z monopolem BIK o dostęp do danych finansowych Polaków zabiegają dziś biura informacji gospodarczej. To – podobnie jak BIK – prywatne firmy, które gromadzą informacje o niezapłaconych rachunkach, fakturach, alimentach czy pożyczkach pozabankowych. W Polsce działają cztery takie rejestry dłużników. BIG InfoMonitor należy do Grupy BIK. Pozostałe trzy – Krajowy Rejestr Długów, ERIF BIG (CRIF) oraz Krajowe Biuro Informacji Gospodarczej – nie mają bankowego właściciela, a tym samym nie mają dostępu do danych objętych tajemnicą bankową.

– Na konkurencyjnym rynku informacji kredytowej mogą zyskać klienci. Nowe podmioty mogą dostarczać lepsze modele oceny zdolności kredytowej, co może przełożyć się na tańsze finansowanie. Obecny model wymiany danych powstał relatywnie dawno i nie przystaje do realiów rynkowych, potrzeb konsumentów oraz nadchodzących regulacji – mówi w rozmowie z money.pl Jan Ziomek, specjalista ds. nowych technologii finansowych i były pracownik urzędu nadzoru.

Perpetuum mobile banków

Jest się o co bić. Banki zbudowały system, który sam się finansuje i jednocześnie wzmacnia ich pozycję rynkową. Na bazie danych finansowych Polaków, pozyskiwanych od banków, SKOK-ów i firm pożyczkowych bezpłatnie, sektor wypracował model biznesowy, na którym zarabia. BIK bowiem sprzedaje usługi analizy zdolności kredytowej oraz oceny ryzyka kredytowego ponad 700 podmiotom z rynku finansowego – w tym również bankom – a także bezpośrednio konsumentom.

– Banki czy instytucje pożyczkowe płacą za każde zapytanie do BIK, ale finalnie ten koszt ponoszą klienci spłacający kredyt. Oznacza to, że narzędzie, które miało chronić kredytobiorców przed pętlą zadłużenia, a depozytariuszy przed ryzykiem utraty oszczędności, stało się dodatkowym źródłem dochodów dla akcjonariuszy BIK, ponieważ ustawa w praktyce przyznaje BIK monopol rynkowy, co może negatywnie wpływać na innych uczestników rynku lub konsumentów – uważa Ziomek.

Nie wiadomo jeszcze, ile działająca od 1997 r. spółka BIK zarobiła w 2025 r. – spółka nie opublikowała sprawozdania finansowego za ubiegły rok. W 2024 r. osiągnęła 284 mln zł przychodów, wobec 256 mln zł rok wcześniej.

Dla porównania, największe z biur informacji gospodarczej – Krajowy Rejestr Długów – w 2024 r. wypracowało 153,6 mln zł przychodów. Gdyby uzyskało dostęp do danych finansowych Polaków, którymi dziś dysponuje wyłącznie BIK, mogłoby poszerzyć skalę działalności, budować konkurencyjne modele biznesowe i zwiększać przychody oraz zyski.

Zysk BIK-u w 2024 r. wyniósł 69,6 mln zł i został niemal w całości wypłacony, w postaci dywidendy, właścicielom: bankom Pekao, PKO BP, Citi Handlowy, ING Bankowi Śląskiemu, Santanderowi, BNP Paribas, mBankowi, Millennium, DNB Bankowi Polskiemu oraz Związkowi Banków Polskich. W praktyce oznacza to, że te banki w jakimś stopniu odzyskały pieniądze, które wcześniej zapłaciły za dostęp do systemu.

Co więcej, szeroki dostęp do danych finansowych Polaków sprzyjał selekcji klientów i osłabieniu konkurencji cenowej w sektorze bankowym. To mechanizmy, które mogły zaburzać funkcjonowanie rynku. W marcu 2025 r. UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające, mające zbadać, czy zasady oceny zdolności kredytowej prowadziły do ograniczenia konkurencji. Na razie nie wiadomo, kiedy i z jakimi konsekwencjami postępowanie się zakończy.

"Postępowanie wyjaśniające, mające na celu wstępne ustalenie, czy w związku z oceną zdolności kredytowej klientów i udzielaniem kredytów mogło dojść do naruszenia przepisów ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów lub Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, jest w toku. Na tym etapie nie możemy wskazać terminu jego zakończenia" – przekazało money.pl biuro prasowe UOKiK.

Kto z kim i o co konkuruje

Za rozbiciem monopolu BIK-u lobbuje Związek Przedsiębiorstw Finansowych – organizacja zrzeszająca ponad 100 firm z polskiego rynku finansowego. ZPF postuluje zmianę art. 105 ust. 4 Prawa bankowego, która w praktyce sprowadza się do zrównania biur informacji gospodarczej z BIK-iem w dostępie do danych kredytowych Polaków. Organizacja chce przeforsować te przepisy w procedowanej ustawie o kredycie konsumenckim, nad którą pieczę sprawuje UOKiK.

To dobry moment na wprowadzenie takiej zmiany. Później już nikt nie będzie chciał o tym dyskutować – mówi money.pl prezes ZPF Marcin Czugan.

Za tym postulatem stoi jednak konkretna koalicja interesów. Członkiem ZPF jest m.in. Krajowy Rejestr Długów, a jego prezes Adam Łącki zasiada w radzie organizacji. KRD oraz powiązana z nim Grupa Kaczmarski – prywatne podmioty działające na rynku informacji gospodarczej – finansują inicjatywy ZPF.

Zaplecze intelektualne dla tych postulatów zapewnia Instytut Sobieskiego – think tank kierowany przez Leszka Skibę, byłego wiceministra finansów i byłego prezesa Pekao z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. Instytut opublikował niedawno raport "Ochrona interesów konsumentów na rynku informacji kredytowej", w którym wprost wzywa do demonopolizacji rynku danych kredytowych. Wnioski dokumentu są zbieżne z postulatami ZPF i jednocześnie korzystne dla podmiotów zrzeszonych w tej organizacji – a więc dla firm, które dziś nie mają dostępu do danych objętych tajemnicą bankową.

Skiba, Łącki i Czugan wspólnie promują ten kierunek w mediach oraz podczas debat eksperckich. W nagłośnieniu sprawy wspiera ich agencja CEC Group – jedna z większych firm public affairs w Polsce. To właśnie w tym kontekście UOKiK, który pilotuje prace nad ustawą o kredycie konsumenckim i jednocześnie bada rynek informacji kredytowej, staje się kluczowym arbitrem sporu. Od jego decyzji zależy, czy postulaty formułowane przez środowiska bezpośrednio zainteresowane zmianą prawa przełożą się na obowiązujące przepisy.

"Tak" dla demonopolizacji, ale nie w tej ustawie

O komentarz poprosiliśmy urząd antymonopolowy. W odpowiedzi dla money.pl biuro prasowe wskazuje, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów popiera ideę demonopolizacji rynku baz danych kredytowych, ale nie w ramach procedowanej obecnie ustawy o kredycie konsumenckim.

"Prezes Urzędu chciałby, aby Biuro Informacji Kredytowej oraz biura informacji gospodarczej miały dostęp do tych samych informacji. Jednocześnie mamy świadomość, że część danych, którymi obecnie dysponuje BIK, jest objęta tajemnicą bankową i wymagałaby zmian w Prawie bankowym. Natomiast w pracach nad projektem ustawy o kredycie konsumenckim skupiamy się na wdrożeniu dyrektywy CCD II, która nie przewiduje regulacji w tym zakresie" – przekazało biuro prasowe UOKiK.

CCD II (Consumer Credit Directive II) to nowa unijna dyrektywa dotycząca kredytów konsumenckich. Jest ona implementowana do polskiego porządku prawnego ustawą, której projekt przygotował UOKiK. W korespondencji z money.pl urząd wskazuje jednocześnie inne, modelowe rozwiązanie problemu koncentracji danych – państwową, centralną bazę danych kredytowych, zamiast monopolu rynkowego:

Uznajemy, iż jest to model, w kierunku którego powinien ewoluować system gromadzenia danych służących ocenie zdolności kredytowej na polskim rynku.

Stanowisko UOKiK wyraźnie rozmija się z postulatami ZPF. Podczas gdy organizacja zrzeszająca prywatne firmy finansowe chce wykorzystać ustawę o kredycie konsumenckim do otwarcia dostępu do danych objętych tajemnicą bankową, urząd antymonopolowy odcina ten wątek od prac nad CCD II.

Co miałby z tego klient?

Tymczasem CCD II odnosi się do części tych kwestii. – Dyrektywa mówi o obowiązku szczegółowej oceny zdolności kredytowej w interesie konsumenta. Reguluje także zasady dostępu do baz danych: ma on być niedyskryminujący, obejmować zarówno rejestry publiczne, jak i prywatne, a dostęp powinni mieć wyłącznie nadzorowani kredytodawcy spełniający wymogi RODO – mówi money.pl dr Robert Pakla, ekspert ds. regulacji finansowych i biegły sądowy.

Jak dodaje, unijna dyrektywa wzmacnia prawa kredytobiorcy w procesie decyzyjnym, wprowadza minimalne standardy jakości danych oraz procedury skargowe. Nie rozwiązuje jednak problemu systemowego – odpowiedzialności za spójność informacji w całym ekosystemie danych kredytowych. Im więcej równoległych rejestrów i modeli scoringowych, tym większe – zdaniem eksperta – ryzyko rozbieżności danych, opóźnień w ich aktualizacji oraz sytuacji, w której konsument będzie oceniany na podstawie informacji niepełnych lub niespójnych.

Z drugiej strony, dodaje nasz rozmówca, większa konkurencja na rynku danych kredytowych może oznaczać lepsze modele oceny ryzyka, mniej odrzuceń i większą dostępność kredytu – zwłaszcza dla osób z tzw. cienką historią kredytową. Warunkiem jest jednak to, by rynek konkurował jakością analityki, a nie samym dostępem do danych.

– Klienta interesuje przede wszystkim to, czy jego historia kredytowa jest oceniana rzetelnie, czy dane są poprawne i aktualne oraz czy ma realną możliwość korekty błędów. Z jego punktu widzenia kluczowe jest, czy reforma realnie poprawi jakość decyzji kredytowych i ograniczy asymetrię informacyjną, czy jedynie przeniesie ciężar ryzyka i złożoności systemu na niego – podkreśla Pakla.

Bruksela zmieni reguły gry

Banki bronią swojego poletka. W korespondencji z UOKiK opowiadają się za utrzymaniem status quo, podnosząc argumenty dotyczące bezpieczeństwa danych.

"Tylko jeden rejestr, który ma dostęp do wszystkich niezbędnych danych od wszystkich kredytodawców (...) jest w stanie dokonać trafnej analizy i dostarczyć kredytodawcom informacji, czy klient ma zdolność do spłaty kredytu" – czytamy w piśmie z 5 listopada prezesa ZBP Tadeusza Białka do prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego.

Ta logika opiera się na koncentracji danych i przekonaniu, że bezpieczeństwo oraz jakość analizy gwarantuje jeden, centralny rejestr. Tymczasem kierunek wyznaczany przez Brukselę jest dokładnie odwrotny. CCD II zapowiada szerszą zmianę, którą ma przynieść unijne rozporządzenie FiDA (Framework for Financial Data Access). Regulacja ta zakłada otwarcie rynku informacji kredytowej i przeniesienie kontroli nad danymi na klienta, który – za swoją zgodą – będzie mógł udostępniać je różnym uprawnionym instytucjom finansowym. Oznacza to wprowadzenie konkurencji tam, gdzie dotąd dominował jeden podmiot.

Według obecnych założeń FiDA ma zacząć działać operacyjnie w latach 2027–2028, a kolejne obowiązki będą wdrażane stopniowo do końca dekady.

Regulacja zmusza instytucje finansowe, w tym banki, do umożliwienia klientom decydowania o własnych danych finansowych. FiDA zakłada wymianę danych bezpośrednio pomiędzy podmiotami rynku finansowego za zgodą klienta. Nie wyklucza to tworzenia wspólnych standardów, hubów technologicznych czy platform wymiany danych, ale zmienia punkt ciężkości – z monopolu instytucjonalnego na kontrolę po stronie konsumenta. Z tego względu pomysły tworzenia centralnej bazy danych są sprzeczne z kierunkiem, w jakim podąża regulator europejski – uważa Jan Ziomek.

Karolina Wysota, dziennikarka money.pl

Wybrane dla Ciebie
"Weźcie głęboki oddech". Sekretarz skarbu USA zaapelował do Europy
"Weźcie głęboki oddech". Sekretarz skarbu USA zaapelował do Europy
Albo Grenlandia, albo cła? Kallas o groźbach Trumpa: bezprecedensowa sytuacja dla UE
Albo Grenlandia, albo cła? Kallas o groźbach Trumpa: bezprecedensowa sytuacja dla UE
Koniec nadzwyczajnych zasad dla Ukraińców w Polsce. Rząd zdecydował
Koniec nadzwyczajnych zasad dla Ukraińców w Polsce. Rząd zdecydował
Cios w przewoźników i kluczową branżę w Polsce. Więcej płatnych dróg w e-TOLL
Cios w przewoźników i kluczową branżę w Polsce. Więcej płatnych dróg w e-TOLL
Rząd kontra prezydent o budżet. "Reszta jest teatrem"
Rząd kontra prezydent o budżet. "Reszta jest teatrem"
Cła za Grenlandię? USA nie wierzą w europejski odwet
Cła za Grenlandię? USA nie wierzą w europejski odwet
Zmiany w radzie nadzorczej miedziowego giganta
Zmiany w radzie nadzorczej miedziowego giganta
Rekordowe różnice w cenach ładowania. Właściciele "elektryków" muszą kombinować
Rekordowe różnice w cenach ładowania. Właściciele "elektryków" muszą kombinować
Macron o działaniach USA: celem jest chęć osłabienia Europy
Macron o działaniach USA: celem jest chęć osłabienia Europy
Wicepremier Chin przedstawił ambitne plany Pekinu. Koniec z "fabryką świata"
Wicepremier Chin przedstawił ambitne plany Pekinu. Koniec z "fabryką świata"
NBP zwiększa rezerwy złota. Cel: 700 ton
NBP zwiększa rezerwy złota. Cel: 700 ton
Złoto po raz kolejny bije rekordy. Cena odziwerciedla niepokój na rynkach
Złoto po raz kolejny bije rekordy. Cena odziwerciedla niepokój na rynkach