Już raz wycofał się z Europy. Teraz chiński gigant powrócił z nowym planem ekspansji

Zaledwie dwa lata temu Great Wall Motors ogłaszał likwidację wszystkich miejsc pracy w Europie z powodu kiepskich wyników sprzedaży. Teraz jednak wrócił i celuje w 3–5 proc. udziału w europejskim rynku motoryzacyjnym do 2030 r. I chce produkować w Europie, by uniknąć kolejnych restrykcji, którymi KE chce powstrzymać ekspansję chińskich aut.

Po debiucie modelu GWM Ora 5 przyszedł czas na GWM Haval H7Po debiucie modelu GWM Ora 5 przyszedł czas na GWM Haval H7
Źródło zdjęć: © AI, materiały prasowe | GWM • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Marcin Walków

– Nie tylko sprzedajemy samochody w Europie, ale stajemy się partnerem w Europie. GWM Ora 5 w wariancie elektrycznym będzie produkowana lokalnie w Bułgarii od I kwartału 2027 r. To strategiczna zmiana, przejście z produkowania i eksportu do wytwarzania lokalnie. W ciągu dwóch lat 10 nowych modeli ma być produkowanych w Europie – mówiła podczas GWM Tech Day w Mediolanie Nicole Wu, dyrektor ds. technologii (CTO) w koncernie Great Wall Motors.

Chińczycy stawiają na hybrydy. Nie zapominają o silniku spalinowym

Great Wall Motors wszedł do Europy w 2021 r. przede wszystkim z ofertą chińskich elektryków, na których się przejechał i po trzech latach zniknął z rynku. Teraz chce oferować także samochody z silnikiem spalinowym, napędem hybrydowym i hybrydowym plug-in. Szczególnie te dwa ostatnie mają mu pomóc w ofensywie w Unii Europejskiej.


WIDEO
Wyścig Chin i USA o Europę. "Chińczycy pokonali Niemców"

– W obecnych czasach, przy wysokich cenach paliw, elektryczne wspomaganie napędu nie tylko znacząco ogranicza zużycie paliwa, ale także wyraźnie zwiększa zasięg i osiągi pojazdu. Napęd Hi4 łączy w sobie trzy główne zalety: bezpieczeństwo napędu 4x4, efektywność hybrydy oraz płynność jazdy typową dla samochodu w pełni elektrycznego – dodała Wu.

Ekspansja chińskich aut w Europie to rezultat zaplanowanej na wiele lat strategii Pekinu. Już w 2024 r. Komisja Europejska po przeprowadzonym dochodzeniu zarzuciła Pekinowi nieuczciwe dotowanie produkcji tanich samochodów elektrycznych na eksport i nałożyła na nie dodatkowe cła. Chińskie marki przestawiły więc wajchę na sprzedaż w Europie przede wszystkim aut z napędem hybrydowym, nieobjętych taryfami.

Rosnąca sprzedaż chińskich hybryd i hybryd plug-in znów nie uszła zresztą uwadze Brukseli. Na początku października Komisja Europejska i władze w Pekinie osiągnęły wstępne porozumienie zakładające czteroletni limit importu chińskich hybryd do UE – na poziomie 350 tys. samochodów rocznie. To mniej niż połowa spodziewanego w 2026 r. importu hybryd i hybryd plug-in z Chin do Unii Europejskiej.

Great Wall Motors Haval H7
Nicole Wu, Chief Technology Officer w koncernie GWM © materiały prasowe | Great Wall Motors, Marco De Ponti

Nie zanosi się na to, by w ofercie chińskich producentów konwencjonalny silnik spalinowy prędko poszedł w odstawkę. – Dostosowujemy oferowaną technologię do potrzeb klienta. Nie klienta do technologii w ofercie. Tak, w 2026 r. pokazujemy nowego SUV-a i nadal mówimy o tradycyjnym, spalinowym silniku – podkreślił Thomas Schemera, odpowiedzialny za produkt GWM na rynku europejskim. Co więcej, koncern nie wyklucza oferowania wariantów z instalacją gazową LPG – nie fabrycznie montowaną, ale we współpracy z zewnętrznym partnerem.

Chcą wyróżnić się designem

Great Wall Motors przekonuje, że jego samochody będą wyróżniać się designem na tle europejskiej, ale i chińskiej konkurencji. Nawet takie elementy, jak przednie i tylne reflektory LED czy grill mają nawiązywać do detali w tradycyjnej chińskiej architekturze.

Nasza branża wyjątkowo dobrze radzi sobie z podążaniem za trendami. Czasami nawet za dobrze. Samochody typu SUV zdominowały europejski rynek motoryzacyjny. Osiągnęliśmy taką biegłość w ich projektowaniu, że zapomnieliśmy, jak sprawić, by wyróżniały się na tle innych. Bądźmy szczerzy: na rynku panuje ogromne podobieństwo. Te same sylwetki o płynnych liniach, znajome proporcje, ten sam język stylistyczny, przerywany jedynie nieznacznie odmienną architekturą świateł LED. Nie sądzę, by klienci oczekiwali czegoś dziwacznego czy rewolucyjnego, ale wierzę, że wielu z nich chciałoby auta z nieco większym charakterem

 – przekonywał Thomas Schemera podczas GWM Tech Day w Mediolanie. 

Jego zdaniem szansę powodzenia mają takie samochody, które "nie wyglądają jak każdy inny SUV na parkingu przed supermarketem". Jednak i w zaproponowanych już przez GWM nowych modelach widać podobieństwa do samochodów innych marek o ugruntowanej pozycji w Europie. Przykład? W wyglądzie nowego GWM Haval H7 można doszukiwać się podobieństw do Toyoty Land Cruiser, a w przecierającym już szlaki GWM Ora 5 – do Porsche Macan.

Arturo Peralta, Exterior Design Manager, z centrum projektowego GWM w Monachium, przekonywał, że w detalach nadwozia nowego Havala H7 można odnaleźć nawiązania do tradycyjnej chińskiej architektury. – Dawna zasada w chińskim projektowaniu dotyczy zachowania równowagi między kwadratem a kołem – mówił. Grill ma przypominać gzymsy tradycyjnych chińskich budowli, a tylne reflektory nawiązywać do bogato zdobionych chińskich okien – wąskich i wysokich.

Marco De Ponti
Arturo Peralta, Exterior Design Manager, GWM Advanced Design Munich © Licencjodawca | Marco De Ponti

Jest jeszcze jeden aspekt, na który chiński producent zwraca uwagę, tym razem dotyczący wnętrza. – W środku znajdziecie coś, co osobiście cenię: fizyczne przyciski. Nie dlatego, że jesteśmy przeciwko technologii cyfrowej, wręcz przeciwnie. Ale są funkcje, które powinny działać bez konieczności przejścia przez trzy poziomy menu – podkreślił Schemera.

"Ekranoza", czyli obsługiwanie dotykiem funkcji wcześniej dostępnych za pomocą przycisków i pokręteł, to motoryzacyjna choroba tocząca chińskie marki, a w ślad za nimi coraz więcej aut europejskich. Pierwsze oznaki przebudzenia już widać.

– Myślę, że moda na wnętrza pozbawione przycisków pojawi się i przeminie. Uważam, że stawianie w stu procentach na ekrany jest błędem. Ostrożnie przywracamy fizyczne przyciski i pokrętła. Właściwie nigdy z tego nie zrezygnowaliśmy. Jako ludzie wciąż jesteśmy istotami analogowymi. Nie jesteśmy cyfrowymi robotami. Jeśli więc samochód ma być prowadzony przez człowieka, potrzebuje pewnej dozy mechanicznej interakcji. Wykazaliśmy, analizując obciążenie poznawcze, że czasem ważny jest szybki dostęp do funkcji. Staramy się znaleźć idealną równowagę między cyfryzacją a, powiedzmy, interfejsem mechanicznym – mówił money.pl Ralph Gilles, szef designu w koncernie Stellantis.

Chińczycy walczą ceną o europejskiego klienta

Nie bez znaczenia jest cenowy komponent rywalizacji Chińczyków z europejskimi producentami samochodów.

– Oto, co wyróżnia model H7 na rynku. Design? Z pewnością. Technologia? Bez wątpienia. Ale tym, co naprawdę stanowi o jego odmienności, jest swoboda wyboru układu napędowego. I, co niemniej ważne, oferuje wiele możliwości bez konieczności płacenia wygórowanej ceny – dodał Schemera z GWM.

GWM Haval H7 ma kosztować poniżej 40 tys. euro w przypadku wariantów bazowych, a topowa hybryda plug-in – poniżej 50 tys. euro. Marka na polskim rynku działa od lipca za pośrednictwem importera – Astana Motors, kiedy to zadebiutował GWM Ora 5. W czwartek ogłosił on polski cennik tego modelu. Bazowa wersja startuje od 154 tys. 900 zł, a topowa od 199 tys. 900 zł brutto w cenach regularnych.

Wybrane dla Ciebie