ceny (strona 42 z 92)

Drożyzna bije kolejne rekordy. Co dalej? Wiceminister finansów: Sprawa nie jest oczywista
17
4:17

Drożyzna bije kolejne rekordy. Co dalej? Wiceminister finansów: Sprawa nie jest oczywista

Inflacja osiągnęła poziom 5,9 proc. To kolejny 20-letni rekord, który został pobity, a - zdaniem ekonomistów - ceny wzrosną jeszcze bardziej. Rząd ma jakiś pomysł, by wyhamować wzrost cen? - Wyjdę może od projektu inflacji na rok 2021. Jesteśmy krytykowani, że inflacja jest dużo wyższa niż planowana, ale chciałbym zwrócić uwagę, że w 2020 roku, gdy planowaliśmy budżet na 2021 rok, ta inflacja na poziomie 1,8 proc. to była mediana rynkowa, byliśmy w środku przedziału prognoz rynkowych. Wtedy pracodawcy zarzucali nam, że nasze prognozy są zbyt optymistyczne. Teraz są zarzuty, że dochody budżetowe są zbyt wysokie i rząd to ukrywa - powiedział w "Money. To się liczy" wiceminister finansów Sebastian Skuza. - Podobne do naszych prognozy inflacji w Polsce na 2022 rok przygotował Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Odpowiedź na pytanie, czy obecna inflacja nas martwi, czy cieszy, nie jest oczywista. Po części jest prawda w tym, że przez wyższą inflację są wyższe wpływy do budżetu, ale Senat poprosił nas o szacunek, ile w dochodach przewidujemy wpływu z inflacji. My oszacowaliśmy to na około 9 mld zł. Zwracam jednak uwagę nie tylko na stronę dochodową, ale i wydatkową. Niektóre wydatki są waloryzowane inflacją, a to sprawia, że wydatki też wzrosną. Niższa i stabilna inflacja w długim okresie dla wszystkich jest korzystniejsza. Może nie w ciągu roku, ale liczę na to, że w ciągu dwóch lat wrócimy do inflacji na poziomie celu inflacyjnego - dodał.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Apel byłych prezesów NBP ws. inflacji. Marek Belka się podpisał. Tłumaczy decyzję
11
4:56

Apel byłych prezesów NBP ws. inflacji. Marek Belka się podpisał. Tłumaczy decyzję

To pierwszy taki apel w historii. Byli prezesi Narodowego Banku Polskiego i byli członkowie Rady Polityki Pieniężnej napisali list, w którym krytykują politykę pieniężną banku centralnego. - Z jednej strony są argumenty prawno-konstytucyjne, które mówią o tym, że NBP jest odpowiedzialny za stabilność pieniądza. A decyzją RPP sprzed wielu lat, NBP powinien starać się utrzymywać stopę inflacji na poziomie 2,5 proc., z możliwym odchyleniem w górę lub dół o 1 proc. Dzisiaj inflacja jest na poziomie 5,8 proc. i będzie rosnąć - powiedział w "Money. To się liczy" prof. Marek Belka, były premier i szef NBP, który podpisał się pod listem. - Z drugiej strony są argumenty czysto ekonomiczne. Inflacja ma to do siebie, że w pewnym momencie zaczyna sama przyspieszać, to się nazywa spirala cenowo-płacowa. Przyhamować czy zastopować ten proces jest niezmiernie trudno, to powoduje ogromne koszty społeczne. I to nas niepokoi. Gdy ja obejmowałem swoją kadencję w NBP, rzeczywiście mieliśmy sytuację nieco podobną do dzisiejszej, gdy z powodów niezależnych od nas inflacja wzrosła. Wtedy RPP była bardzo skłonna podnosić stopy procentowe. Ze względy na mój sceptycyzm, te stopy zostały podniesione nieco mniej, ale były. I to wpłynęło na wspieranie spirali kosztowo-płacowej. Natomiast w drugiej części mojej kadencji, gdy inflacja była na poziomie minus 2 proc., czyli była deflacja, zeszliśmy ze stopami procentowymi do poziomu 1,5 proc. A więc zapewniliśmy dużą stabilność cen - dodał.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski