Zrównoważony budżet: fetysz czy uświadomiona konieczność [OPINIA]
Pyta mnie Pan Marek Z. z Krakowa o co chodzi w tym zamieszaniu ze zrównoważonym budżetem? I dlaczego miał być zrównoważony, gdyby zniesiono limit 30 krotności, po przekroczeniu którego to pułapu nie płaci się już składek na ZUS (miało to dać ZUS dodatkowe 5 do 7 mld złotych), skoro składki to przecież składki na większą emeryturę na starość, a nie podatek. No i dlaczego teraz rząd będzie "musiał kombinować"?