kryzys gospodarczy (strona 2 z 6)

Prof. Witold Orłowski apeluje do nowego rządu: to szaleństwo trzeba zatrzymać
446
3:40

Prof. Witold Orłowski apeluje do nowego rządu: to szaleństwo trzeba zatrzymać

- Politycy nie lubią mówić o oszczędnościach i cięciach, ale także boją się kryzysów, które mogą nam grozić - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Jestem ekonomistą, ale rozumiem wymogi polityki. Ten przyszły rok, jeśli chodzi o dbanie o deficyt i pilnowanie finansów publicznych, jest już stracony, ale zaraz po nim trzeba zawracać ze ścieżki prowadzącej do kryzysu. Taka jest porada ekonomisty. Ja nie mówię, by natychmiast obcinać wydatki, bo rozumiem, że politycy muszą się wywiązać z pewnych zobowiązań. Jeśli jednak politycy się nie opamiętają, będziemy mieć potężny kryzys. Do bankructwa kraju nie dojdzie, ale grozi nam trwała inflacja w modelu tureckim. To szaleństwo trzeba powstrzymać. Żadna z partii przed wyborami nie odważyła się powiedzieć o oszczędnościach. Ale to nie jest wina wyłącznie polityków, także 38-milionowego społeczeństwa, które woli obietnice. Mamy olbrzymi problem z edukacją ekonomiczną. Ludzie nie widzą związku pomiędzy rozrzutnością państwa a rosnącą inflacją, a on jest oczywisty. Bez poprawy edukacji ekonomicznej w końcu dojdziemy do kryzysu. Politycy trochę nie mają wyjścia, gdy wyborcy oczekują od nich nieracjonalnych decyzji - uważa prof. Orłowski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Węgry na krawędzi kryzysu. "Na stacjach nie ma paliwa, półki w sklepach są puste"
684
3:26

Węgry na krawędzi kryzysu. "Na stacjach nie ma paliwa, półki w sklepach są puste"

- Węgry od ponad roku przesterowują gospodarkę. Rząd Viktora Orbana, aby wygrać wybory, zafundował Węgrom centralne sterowanie: ustalił górną cenę paliw, to samo zrobił z podstawowymi produktami żywnościowymi. To wszystko po to, by się przypodobać biedniejszej części populacji węgierskiej, swojemu elektoratowi - powiedział w programie "Newsroom” WP Wojciech Przybylski, red. nacz. Visegrad Insight i prezes Fundacji Res Publica. – Sytuacja gospodarcza zaczęła się psuć wraz z kosztami, które wszystkie kraje ponoszą w wyniku pandemii. Zaczęła rosnąć inflacja, a Orban kontynuował swoją politykę ochraniania „swoich” obywateli, która przyniosła katastrofalne skutki. Obecnie na jednej czwartej stacji paliw nie ma benzyny. Ograniczenia cen zostały zniesione nagłą decyzją. W efekcie ludzie ustawili się w kolejkach, by jeszcze kupić paliwo jeszcze po tańszej cenie, ale paliwa nie ma. Nie ma czego zatankować, półki w sklepach są puste, a do tego dochodzi jeszcze fatalna sytuacja na rynku pieniężnym. Pozycja forinta jest najniższa w historia, osiąga rekordowe niskie pułapy. Orban wie, kto jest temu winien: rząd węgierski, ale to nie przeszkadza mu wskazywać na wszystkie inne kierunki. Oskarża: Zachód, Wschód, Sorosa, brakuje tylko kosmitów - podkreślił.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga