WAŻNE
TERAZ

Izrael uderza na Iran. "Państwo rozpoczęło prewencyjny atak"

nieruchomości (strona 36 z 380)

Pokazał projekt i usłyszał: nikt tak nie robi. Uparł się. Dziś wszyscy podziwiają dom
WIDEO

Pokazał projekt i usłyszał: nikt tak nie robi. Uparł się. Dziś wszyscy podziwiają dom

Działki rolne zwykle znajdują się w bardzo malowniczych miejscach. Mają też tę niewątpliwą przewagę, że cena za metr kwadratowy jest niższa, niż za typową działkę budowlaną. Najpierw jednak trzeba postarać się o warunki zabudowy. - Żeby dostać warunki zabudowy na działce rolnej na końcu świata, gdzie nie ma miejscowego planu, trzeba spełnić kilka warunków - tłumaczy właściciel domu, Piotr Rutkowski. - Przede wszystkim trzeba sprawdzić, jaka jest klasa ziemi. Najlepiej, żeby to była IV, V, VI, a nie I-III. Żeby był dojazd drogą gminną bezpośrednio do tej działki, a najlepiej, jeśli przy tej drodze są też inne zabudowania mieszkalne. Ostatnia kwestia to są media, przede wszystkim chodzi tu o prąd. Musi być możliwość dostarczenia prądu. Występujemy do zakładu energetycznego o potwierdzenie, że oni do tej działki doprowadzą prąd, ale też trzeba zwrócić uwagę, ile to może kosztować. To może być czasem nawet drugie tyle, co wartość działki - wyjaśnia. Dom pana Piotra stoi na szczycie góry w Suwałkach, niedaleko polskiego "bieguna zimna". Wobec tak wymagających warunków atmosferycznych trzeba było zadbać o odpowiednie ocieplenie. Składa się na nie 20 cm wełny mineralnej w samej konstrukcji, poszycie, 5 cm dodatkowej wełny elewacyjnej, wiatroizolacja, na to ruszt instalacyjny i dopiero kilka centymetrów grubego modrzewia syberyjskiego. Właściciel zapewnia, że w środku jest naprawdę ciepło, nawet przy -20 st C. Najciekawsza historia, która wiąże się z projektem i budową, mogłaby być podsumowana w trzech słowach, które pan Piotr i jego żona słyszeli niezwykle często: "nie róbcie tak". - Jak pewnie większość inwestorów, którzy realizują inny, nietypowy projekt, non stop słyszeliśmy od każdego te same "złote rady": "tego nie róbcie", "to można uprościć", "po co wam most do domu", "po co dwa wiszące tarasy", "a dlaczego są takie przerwy między deskami w elewacji, tak się nie robi" - wspomina pan Piotr. - Nie warto słuchać takich osób. Warto realizować swoje marzenia. Jeśli coś nam się podoba na etapie wizualizacji i projektów, to znaczy, że trzeba to zrobić dokładnie tak, jak zostało zaprojektowane. Ze wszystkimi detalami i wszystkimi udziwnieniami. Później te osoby, które nam "doradzały", będą przychodziły i mówiły "jaki piękny dom", a my będziemy mieć satysfakcję - podsumowuje właściciel. Budynek stawiany był w 2020 r. Jego powierzchnia użytkowa to 73 mkw. Za budowę do stanu deweloperskiego trzeba było zapłacić 380 tys. zł. Koszt całościowy, "pod klucz", wyniósł 550 tys. zł. Najwięcej, jak wylicza właściciel, kosztowały okna (ponad 60 tys. zł) i doprowadzenie mediów (20 tys. zł). Znacznie więcej szczegółów przedstawia w programie "Pomysł na dom" Kuba Jankowski.
Zobaczył ogłoszenie i obudził żonę. Kupili dom za 90 tys. zł
WIDEO

Zobaczył ogłoszenie i obudził żonę. Kupili dom za 90 tys. zł

Kiedy oferta sprzedaży starego domu dróżnika kolejowego pojawiła się w serwisie z ogłoszeniami, spotkała się z niemałym zainteresowaniem. Maciej Litkowski i jego żona musieli się postarać, żeby przekonać poprzednich właścicieli. Obiecali nie tylko, że nie zrównają pięknego budynku z ziemią, ale też, że zachowają jego unikatowy charakter i nie zakryją starej czerwonej cegły pod grubą warstwą ocieplenia i tynku. - Zdecydowaliśmy się na wybranie technologii ocieplania domu od środka płytami grubości 6 cm, które są produkowane ze sprasowanego drewna - wyjaśnia pan Maciej. - To są takie zmielone wióry, które się przykleja na ścianie, zaciera warstwą tynku i maluje. Fantastycznie nam się tutaj sprawdzają - dodaje. Dom ogrzewany jest za pomocą pieca typu koza z płaszczem wodnym. Jest on podłączony do pompy, która rozprowadza ciepło po całym budynku. Dom o powierzchni 112 mkw. został kupiony w 2019 r. i razem z półhektarową działką kosztował wówczas 90 tys. zł. Remont wyniósł nowych właścicieli 110 tys. zł, a wyposażenie 20 tys. zł. - Dbaliśmy o to, żeby jak najbardziej zaoszczędzić - tłumaczy pan Maciej. - Część rzeczy kupowaliśmy na portalach ogłoszeniowych, chodziliśmy trochę po wystawkach, szukaliśmy takich rzeczy, trochę je przemalowywaliśmy, zmienialiśmy, żeby na tym zaoszczędzić. Właściciel przyznaje, że największe koszty, jakie ponieśli, były związane z wymianą elektryki i hydrauliką w całym domu, czyli również z ogrzewaniem: piecem, kominem, kaloryferami. Większą część prac remontowych na parterze pan Maciej wykonał sam ze swoim tatą. O szczegółach opowiada w programie "Pomysł na dom" Kuba Jankowski.