olga semeniuk

Jeśli lockdown, to tylko regionalny. Rząd odpuszcza walkę z pandemią?
WIDEO

Jeśli lockdown, to tylko regionalny. Rząd odpuszcza walkę z pandemią?

Jeśli czwarta fala pandemii dalej będzie przybierała na sile, rząd będzie wprowadzał regionalizację obostrzeń, jednak wskaźnik zakażeń musiałby drastycznie wzrosnąć. Sam premier nie ukrywa, że nie zamierza podburzać opinii publicznej. - Gdyby premier Mateusz Morawiecki obawiał się jakichkolwiek opinii zewnętrznych i nie brał pod uwagę opinii rady medycznej, rządowego zespołu zarządzania kryzysowego, lekarzy, ale i badań zagranicznych, to na pewno nie wprowadzałby lockdownu przy pierwszej, drugiej i trzeciej fali pandemii - powiedziała w "Money. To się liczy" Olga Semeniuk, wiceminister rozwoju i technologii. - Jeśli chodzi o czwartą falę pandemii, to jestem na bieżąco w kontakcie z poszczególnymi branżami. Proszę pamiętać, że dzięki narodowemu programowi szczepień, liczba osób hospitalizowanych jest o wiele mniejsza niż ta, która miała by swoje odbicie bez tego programu. Seniorzy łagodniej przechodzą COVID-19. Każdy poprzedni lockdown uzależniony był od obłożenia szpitali oraz możliwości i wydolności służby zdrowia. Obecnie liczby zakażeń są duże, ale jest to okres jesienno-zimowy, naturalny jest tu proces zachorowań, ale jednocześnie mamy zdecydowanie mniejszą liczbę osób hospitalizowanych. Wydaje się, że tym momentem, który skłoni do rozważania wprowadzenia regionalnych lockdownów, to wzrosty zachorowań. Jeżeli te wzrosty z tygodnia na tydzień będą na poziomie powyżej 95 procent, a ta tendencja będzie się utrzymywała, to prawdopodobnie będziemy rozważali regionalny lockdown - wyjaśniła minister Semeniuk w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Sankcje na Białoruś. Minister Semeniuk: Nie możemy się cofnąć
WIDEO

Sankcje na Białoruś. Minister Semeniuk: Nie możemy się cofnąć

- Rok temu, kiedy były wybory na Białorusi, było też konkretne stanowisko premiera Mateusza Morawieckiego, konkretne wsparcie również dla kontrkandydatki Łukaszenki, czyli Cichanouskiej. Ten głos Polski mocno wybrzmiał, to również Polska zapoczątkowała debatę w Unii Europejskiej na temat sytuacji na Białorusi, która toczy się od kilku lat. Czy wycofanie się z różnego rodzaju działań Polski wobec Białorusi miałoby przynieść zniwelowanie eskalacji konfliktu, który dzisiaj ma miejsce? Nie sądzę. Każde wycofanie się i brak ochrony granic wiąże się na pewno z dodatkowymi działaniami Białorusi. Już wczoraj zauważyliśmy wóz transmisyjny po stronie Białorusi, który ma przygotowywać odpowiednie propagandowe materiały, które będą Białorusinom pokazywane - powiedziała w "Money. To się liczy" Olga Semeniuk, wiceminister rozwoju i technologii. - Mamy do czynienia z szeregiem nieprawidłowości. Polska nie jest w tym sama, bo to nie jest tylko granica Polski, to jest granica Unii Europejskiej. Liczę na konkretne działania ze strony Unii Europejskiej. Granie kartą na przeczekanie to najgorszy z możliwych wariantów. Mieliśmy z nim do czynienia w 2013 roku, przy konflikcie Rosja-Ukraina, i widzieliśmy, ile ofiar było, ile osób poniosło śmierć. Tak jak Unia Europejska potrafi w wielu innych aspektach zajmować jednolite stanowisko, to chciałabym, żeby w tym kontekście bezpieczeństwa, które jest dziś najważniejszym elementem życia międzynarodowego, zajęła również jednolite stanowisko. Oczekuję bardzo mocnego głosu i konsekwentnych działań. Jaki powinny przybierać charakter? Od tego jest już debata w Unii - dodała. Minister Semeniuk została też zapytana o to, czy i w tej sprawie premier Morawiecki będzie "twardo negocjował" z Unią Europejską. - Premier Mateusz Morawiecki słynie z twardych i jasnych stanowisk przedstawianych Unii Europejskiej. Prowadzi dialog między różnymi państwami członkowskimi, ale wychodzi również z tym dialogiem poza Europę. Nie mam obaw co do tego, że jasne stanowisko zostanie tutaj przedstawione, tak jak zostało przedstawione w kontekście Krajowego Planu Odbudowy - odparła minister Semeniuk w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski