- W pewnym momencie coś się zmieniło, bo klientelą Żabki zaczęli być młodzi. My, boomerzy, mówiliśmy: "o matko, co wy robicie, dlaczego chodzicie do najdroższego sklepu na świecie, skoro możecie sobie pójść do marketu, który jest trzy ulice taniej, i kupić ten jogurt albo cokolwiek znacznie taniej?" No tylko ci młodzi, zwłaszcza w dużych miastach, w ogóle się tym nie przejmowali - mówił w "Biznes Klasie" Grzegorz Zalewski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.
- Miało znaczenie to, że jest lans, że jest fajnie. Później w tych sklepikach zaczęli pracować ich kumple, którzy osiągali pełnoletniość, co było jeszcze fajniejsze. Później Żabka wykorzystywała trochę trendów influencerskich. Były te słynne akcje z lodami, których brakowało. To jest więc jednak fenomen, jak sklep teoretycznie nijaki, teoretycznie drogi osiągnął taką pozycję, że już jest tym sklepem, do którego się idzie, bo jest najbliżej, i trochę część z nas przymyka oko na to, że tam jest drogo. To może też świadczy o zamożności społeczeństwa - dodał.
Czy Żabka to sklep dla ludzi bogatych, czy leniwych? - To jest skomplikowane. Mam trochę znajomych, również wśród młodych, którzy są - nazwijmy to - oszczędni albo po prostu nie mają pieniędzy i bardzo te pieniądze liczą. I jak ja pójdę do Żabki zrobić zakupy ot tak, to zapłacę bardzo dużo. Ale oni mają aplikacje z promocjami i nagle się okazuje, że kupują znacznie taniej niż ja - ocenił.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.