"Koszty dwukrotnie wyższe". Minister bije na alarm
Zaproponowany przez prezesa NBP i prezydenta Karola Nawrockiego projekt "SAFE 0 proc." jest w rzeczywistości fikcją finansową, która zamiast oferować darmowe środki, obciąży kosztami bank centralny w przyszłości - ocenił minister finansów Andrzej Domański.
Wcześniej w środę, prezes NBP Adam Glapiński informował podczas konferencji prasowej, że na koniec lutego Polska posiadała 570 ton złota, którego wartość wynosiła ok. 340 mld zł, a niezrealizowany zysk, pochodzący z wzrostu cen kruszcu, to 197 mld zł. W ocenie Glapińskiego ten zysk NBP mógłby zrealizować poprzez "aktywne zarządzanie" złotem, a następnie przeznaczyć na sfinansowanie tzw. "SAFE 0 proc.".
Nie ma czegoś takiego jak darmowe finansowanie i to w ciągu ostatnich dni, w trakcie takiej dyskusji na temat tej potencjalnej jeszcze propozycji Narodowego Banku Polskiego, zostało wielokrotnie już wykazane, że nawet gdyby Narodowy Bank Polski, sprzedał złoto, przekazał je do funduszu, to w kolejnych latach będzie z tego tytułu ponosił bardzo wysokie koszty - powiedział Domański na antenie TVN24.
Minister podkreślił, że opieranie tak ważnego procesu, jak modernizacja armii, na "niezrealizowanych zyskach" wynikających z aktualnej ceny złota jest ryzykowne, ponieważ ceny te ulegają wahaniom - złoto, które dziś jest drogie, jutro może być warte znacznie mniej.
Domański zaznaczył, że zgodnie z prawem, 95 proc. zysku NBP trafia do budżetu państwa, z którego finansowane są m.in. szkoły i policja. Koszty operacji związanych ze złotem obciążyłyby przyszłe zyski banku centralnego, co de facto oznacza "pożyczanie" z pieniędzy, które i tak powinny trafić do wspólnego budżetu Polaków.
Krytyka ministra dotyczyła również tworzenia specjalnych funduszy i skomplikowanych konstrukcji, które znajdowałyby się poza kontrolą rządu i standardowymi mechanizmami budżetowymi.
Minister wskazał, że rozwiązanie proponowane przez NBP mogłoby generować koszty (np. odsetki) nawet dwukrotnie wyższe niż w przypadku już wynegocjowanego unijnego SAFE, który opiewa na 44 mld euro.
Zwrócił też uwagę, że projekt prezydenta i szefa NBP zakłada, że jeśli zysk ze sprzedaży złota będzie mniejszy od planowanego, różnicę będzie musiał pokryć Bank Gospodarstwa Krajowego, co zdaniem ministra zmienia tę propozycję w formę kredytu, a nie darmowych środków.
Polska największym beneficjentem unijnego programu
Według Domańskiego, "SAFE 0 proc." a służyć jedynie temu, aby prezydent miał powód do zawetowania ustawy o unijnym SAFE. Podkreślił, że Polska nie ma czasu na czekanie z modernizacją armii, a propozycja NBP pojawia się w momencie, gdy gotowa jest ustawa pozwalająca natychmiast uruchomić środki europejskie.
Polska ma być największym beneficjentem unijnego programu SAFE - polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro (prawie 200 mld zł.) w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni.