Stopy procentowe. Co dalej? Członek RPP mówi, co nas czeka
W związku z niepewnymi skutkami makro i podażowym charakterem szoku wojny w Iranie stopy NBP należy pozostawić na obecnym poziomie w kolejnych miesiącach - uważa członek RPP Ludwik Kotecki. Gdyby jednak pojawiło się ryzyko wymknięcia inflacji spod kontroli, czego dzisiaj nie widać, to jego zdaniem Rada nie zawaha się ruszyć stóp w jakąkolwiek stronę.
- W pewnym sensie jako Rada stoimy przed paradoksem - z jednej strony sytuacja geopolityczna będzie jeszcze przez jakiś czas ciągle niejasna, zwłaszcza jeżeli chodzi o skutki makroekonomiczne. Z drugiej strony to powoduje, że w sferze decyzyjnej mamy bardzo oczywistą i komfortową sytuację - wiemy, że trzeba pozostawić stopy na obecnym poziomie w kolejnych miesiącach. Mamy do czynienia z zewnętrznym szokiem podażowym, na który reakcja stopami procentowymi nic by nie dała. W żadną stronę ani przez obniżki, ani przez podwyżki - powiedział PAP Biznes Kotecki.
Skoro mamy dużą niepewność, jaki będzie wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na inflację, na PKB itd., nie tylko dla Polski, ale i dla całego świata, to jedyną racjonalną strategią jest po prostu czekanie i analizowanie skutków konfliktu. Taka postawa będzie właściwa co najmniej do lipca, kiedy prawdopodobnie będziemy obserwować już echa konfliktu i będzie można go podsumować i, mam nadzieję, skwantyfikować w nowej projekcji NBP do końca 2028 r. Wtedy można rozpocząć znowu dyskusję, co dalej. Na razie powinniśmy podejmować decyzje z posiedzenia na posiedzenie, w scenariuszu bazowym nie zmieniając stóp - dodał.
"Przemysł ma się bardzo dobrze". Oto jak Polska umacnia swoją pozycję
Kotecki podkreślił, że gdyby ryzyko wymknięcia się inflacji spod kontroli okazało się istotne, czego obecnie nie widać, to Rada Polityki Pieniężnej nie zawaha się zadziałać w jakąkolwiek stronę.
- To jest ważne m.in. w kontekście tego, że konflikt w Iranie prawdopodobnie podwyższy oczekiwania inflacyjne w sposób czysto adaptacyjny i psychologiczny. One się obniżą, gdy konflikt się skończy, ale warto w tym aspekcie jasno komunikować, że jeżeli uznamy, że trzeba reagować, to nie będzie żadnego wahania. Jesteśmy na to gotowi. Na szczęście mamy przestrzeń w obie strony. Dzisiejsza stopa 3,75 proc. pozwala na dalsze obniżki bez jakichś dużych ryzyk dla inflacji w długim okresie, a z drugiej strony daje też przestrzeń do podwyżek. Pamiętajmy, że stopa referencyjna NBP była w ostatnim roku nawet 2 pp. wyższa - powiedział członek RPP.
RPP w kwietniu utrzymała wszystkie stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie, referencyjna wynosi 3,75 proc. W marcu Rada obniżyła stopy o 25 pb., a od maja 2025 r. łącznie o 200 pb., startując z 5,75 proc.
Prezes NBP Adam Glapiński poinformował na kwietniowej konferencji, że w najbliższym czasie nie przewiduje zmiany stóp procentowych ani w górę, ani w dół, choć w czarnym scenariuszu rozwoju konfliktu w Iranie podwyżki stóp wchodziłyby w grę. Zaznaczył, że RPP obawia się wystąpienia inflacyjnych efektów drugiej rundy.
"Sytuacja bilansu płatniczego Polski jest bardzo komfortowa"
Kotecki poinformował, że obecnie większą wartość informacyjną niż CPI, która jest dotknięta zmianami cen paliw, ma dla niego ścieżka inflacji bazowej.
- W tym aspekcie ciągle jesteśmy w bardzo dobrym położeniu - ścieżka inflacji bazowej w prognozie NBP na rok do przodu ciągle zawiera się między 2,5 a 3 proc. - powiedział członek RPP.
Kotecki na razie nie widzi inflacyjnych efektów drugiej rundy po kryzysie bliskowschodnim, ale - jego zdaniem - obawy w tym aspekcie są.
- Jest pokusa, żeby myśleć o najnowszym szoku kategoriami, czy doświadczeniem szoku z 2022 r., ale to jest zupełnie co innego i dlatego też inaczej trzeba na niego reagować. Efekty drugiej rundy raczej rozłożą się na długi okres, nie wystąpią gwałtownie w krótkim okresie, co pozwala o tym myśleć relatywnie spokojnie. Np. fakt, że ceny nawozów dzisiaj wzrosły, wpłynie na polską inflację żywności dopiero w przyszłym roku, gdyż rolnicy kupili je na obecny sezon już wcześniej - powiedział.
Stabilny kurs złotego w obliczu zawirowań geopolitycznych - w ocenie Koteckiego - wynika m.in. z wysokich rezerw walutowych Polski i braku napięć w bilansie płatniczym.
- Rezerwy walutowe NBP są na poziomie około sześciu miesięcy importu. To nie jest za dużo, a raczej tyle, ile powinno być, biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną i miejsce Polski na mapie świata. Prawdopodobnie również dzięki temu kurs złotego w bardzo małym stopniu zareagował na obecny konflikt. Dodatkowo sytuacja bilansu płatniczego Polski jest bardzo komfortowa, nie ma tam żadnych napięć. W IV kw. 2025 r. mieliśmy nawet małą nadwyżkę, co również jest komfortowe z punktu widzenia kursu złotego - powiedział.
Sprawozdanie NBP. W nim wielka strata Banku
RPP przyjęła w kwietniu roczne sprawozdanie finansowe NBP za 2025 r., które pokazało stratę banku centralnego w wysokości 35,7 mld zł. Kotecki zwraca uwagę, że wciąż duży wpływ na wynik NBP mają koszty prowadzenia polityki pieniężnej. W tym kontekście ponownie wskazuje na problem oprocentowania środków rezerwy obowiązkowej NBP, które jest aktualnie ustalone na poziomie stopy referencyjnej.
- W Europie oprocentowanie tych środków jest w okolicy zera. Banki, które są dzisiaj w super komfortowej sytuacji, jeżeli chodzi o zyskowność, dostały z tego tytułu w 2025 r. ekstra ponad 4 mld zł. Co ciekawe, tą kwestią interesuje się Najwyższa Izba Kontroli, co widać w pytaniach kierowanych do NBP - powiedział Kotecki.
- Rada zapoznała się w kwietniu z odpowiedzią przewodniczącego Rady na pytania NIK ws. corocznej kontroli w NBP i takim niestandardowym tematem, który pojawia się w tych pytaniach, jest to, dlaczego RPP nic nie robi z oprocentowaniem rezerwy, choć trendy na świecie w tej kwestii są inne - dodał.
Stopa rezerwy obowiązkowej NBP wynosi od marca 2022 roku 3,50 proc., a oprocentowanie środków rezerwy obowiązkowej ustalone jest na poziomie stopy referencyjnej NBP.