Lotnisko w Radomiu wciąż ma problem. "Powstało w niewłaściwym miejscu"

Dlaczego lotnisko w Radomiu nadal ma pod górkę? – Dla mieszkańców Warszawy i okolic jest nieatrakcyjne, nie tylko przez siatkę połączeń, ale i dojazd – mówi money.pl Błażej Nowakowski, wiceprezes i współwłaściciel Dimark. To właśnie ta firma budowała tam system obsługi bagażu, nazywany sercem i krwioobiegiem każdego portu lotniczego.

Błażej Nowakowski, wiceprezes i współwłaściciel DimarkBłażej Nowakowski, wiceprezes i współwłaściciel Dimark
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, Materiały prasowe | Dimark, Marcin Kucewicz, ZipZapic.com
Marcin Walków

Port lotniczy Warszawa-Radom od czerwca do końca sierpnia odprawił ponad 71 tys. pasażerów. Niemal połowa z tej liczby (29 tys. podróżnych) przypadła na sierpień. To o 67 proc. więcej niż rok temu i najwięcej w dotychczasowej historii tego portu. Nadal jest jednak daleko od 2 mln pasażerów rocznie, czyli progu, od którego mogłoby zacząć zarabiać.

"Technologicznie wszystko tam zagrało"

– Warszawa-Radom od strony realizacji to udany projekt dla wszystkich zaangażowanych w realizację stron. Lotnisko jest bardzo dobrze zorganizowane, technologicznie wszystko tam zagrało. Ale powstało w niewłaściwym miejscu – mówi money.pl Błażej Nowakowski, wiceprezes i współwłaściciel firmy Dimark. To ona zbudowała BHS, czyli system obsługi bagażu, na radomskim lotnisku.


DLA CIEBIE
Największe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6 


Za czasów rządów PiS podjęto decyzję o nabyciu lotniska Radom-Sadków, które zbankrutowało, przez Polskie Porty Lotnicze. Szeroko zakrojona rozbudowa miała stworzyć tam komplementarny port dla stołecznego Lotniska Chopina. Założeniem było przejęcie przynajmniej części ruchu tanich i czarterowych linii lotniczych, aby zwolnić więcej miejsca dla ruchu przesiadkowego PLL LOT na Okęciu. Miało też wykorzystać potencjał południowego Mazowsza jako rynku dla połączeń bezpośrednich w ruchu regularnym i czarterowym.

Lotnisko po rozbudowie otwarto w kwietniu 2023 r. Inwestycja kosztowała około 800 mln zł. W 2025 r. radomskie lotnisko przyniosło Polskim Portom Lotniczym 44,3 mln zł straty. Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury i od czerwca pełnomocnik rządu ds. CPK, stwierdził wprost: "lotnisko w Radomiu jest katastrofą finansową".

Jak ujawniło w 2025 r. Radio Zet, zamówiony wówczas przez PPL raport prognozuje nawet 800 mln zł wygenerowanych do 2032 r. przez radomskie lotnisko, jeśli ziści się wariant pesymistyczny.

Postawili większy, nowoczesny terminal. "Lotniska nie działają w ten sposób"

Jednak bez administracyjnego podziału ruchu na Mazowszu przewoźnicy nie garną się tłumnie do otwierania nowych połączeń z Radomia, szczególnie poza sezonem letnim. Wiceprezes firmy Dimark nie skreśla jednak szans tego portu na rozwój w przyszłości.

Lotniska nie działają w ten sposób, że otwiera się terminal i następnego dnia pojawia się tłum pasażerów. Siatkę połączeń, ale też pewne przyzwyczajenia pasażerów, buduje się latami. A mieszkańcy Radomia stosunkowo blisko mają Warszawę, gdzie wybór połączeń jest znacznie większy – ocenia Nowakowski.

Jego zdaniem, jeśli lotnisko Warszawa-Radom będzie oceniane przez pryzmat wyników finansowych, skazane jest na porażkę. Wskazuje też to, co podnoszą część ekspertów i sami mieszkańcy w komentarzach na forach internetowych: połączenia wakacyjne to za mało. Dotychczas jednak żadna linia lotnicza nie zdecydowała się na otwarcie z Radomia kierunków emigracyjnych, takich jak Wielka Brytania, Niemcy, Holandia czy Norwegia.

– Myślę, że w wielu przypadkach źle postrzegamy funkcję lotniska, sprowadzając ją do obsługi ruchu turystycznego czy wyjazdów wakacyjnych. Lotnisko tymczasem więcej ma wspólnego z autostradą czy nawet mostem. Tak, nią też można wyjechać na wakacje, ale przede wszystkim jest narzędziem do rozwoju biznesu, logistyki. Umożliwia szybszą wymianę ludzi czy towarów – dodaje wiceprezes Dimarku.

Wskazuje na przykłady portów lotniczych w Gdańsku, Krakowie czy Wrocławiu, które stały się katalizatorami rozwoju całych regionów.

Dlatego wokół samego lotniska musi powstać odpowiednia infrastruktura dla szeroko pojętego biznesu. Nie twierdzę, że w Radomiu to nie nastąpi, jednak wymaga to czasu i sporych nakładów. Dla mieszkańców Warszawy i okolic jest ono nieatrakcyjne nie tylko przez siatkę połączeń, ale i dojazd. Mamy tam w mniejszej skali wyzwania, przed którymi stoi też Port Polska. Nie znam magicznego sposobu na szybką poprawę sytuacji w Radomiu – podsumowuje Nowakowski.

Na początku roku Polskie Porty Lotnicze zapowiedziały nową strategię rozwoju radomskiego lotniska. Oprócz rozmów z przewoźnikami, państwowa spółka chce doprowadzić także do rozwoju usług pozalotniczych, na przykład stworzenia w Radomiu hangarów serwisowania samolotów (MRO).

Wybrane dla Ciebie