"Tam nie pojawią się nagle miliony pasażerów". Prezes PPL o lotnisku w Radomiu
– Mamy strategię, mamy plan dla Radomia i go realizujemy. Poza tym, lotnisko jako infrastruktura ma większą wartość niż tylko ekonomiczną – mówi money.pl Łukasz Chaberski, prezes Polskich Portów Lotniczych, które są właścicielem lotniska Warszawa-Radom.
Na początku lutego Polskie Porty Lotnicze przedstawiły nową strategię dla lotniska Warszawa-Radom, zakładającą wdrożenie oszczędności. Ten otwarty blisko trzy lata temu port lotniczy przez większość roku świeci pustkami i generuje wielomilionowe straty. Jego budowa kosztowała blisko 800 mln zł. Sprawę ewentualnej niegospodarności w związku z decyzją o zakupie lotniska-bankruta i jego rozbudowie bada prokuratura.
– Mamy plan dla Radomia na najbliższe trzy lata, zakładający optymalizację, ale i dywersyfikację źródeł przychodu na tym lotnisku. Tam nie pojawią się nagle miliony pasażerów. Trzeba ten rynek budować w sposób systematyczny i rozsądny – mówi money.pl Łukasz Chaberski, prezes Polskich Portów Lotniczych.
Pasażerowie nie wystarczą lotnisku w Radomiu
W pierwszym kwartale tego roku lotnisko Warszawa-Radom odprawiło 8847 pasażerów, czyli o 34 proc. mniej niż rok temu. Od otwarcia w kwietniu 2023 r. do końca marca 2026 r. łączna liczba pasażerów, którzy skorzystali z lotniska w Radomiu, sięgnęła nieco ponad 320 tys. Taką liczbę podróżnych port lotniczy Warszawa-Modlin potrafi obsłużyć w jeden miesiąc.
"Lotniska nie mogą na nich zarabiać". Ekspert o filozofii tanich linii lotniczych
Państwowa musi znaleźć nowy pomysł na funkcjonowanie radomskiego lotniska.
– Nie mówię tylko o rynku połączeń i usług pasażerskich, ale o wykorzystaniu bardzo dobrej infrastruktury w inny sposób. Prowadzimy zaawansowane rozmowy z podmiotami zainteresowanymi rozpoczęciem tam działalności MRO (przeglądy i serwis samolotów – przyp. red.) i szkoleniowej. Po to, aby żył nie tylko terminal, ale również infrastruktura nawigacyjna. I cały czas rozmawiamy z przewoźnikami – dodaje prezes PPL.
Będzie więcej połączeń z lotniska Warszawa-Radom?
28 marca rozpocznie się sezon czarterowy na lotnisku w Radomiu. Tego dnia wystartują pierwsze rejsy do Hurghady w Egipicie (raz w tygodniu) i do Antalyi w Turcji (cztery razy w tygodniu). Ponadto Polskie Linie Lotnicze LOT od czerwca przywrócą regularne rejsy do Rzymu i Prewezy, zaś Wizz Air zwiększy częstotliwość połączeń na trasie do Larnaki na Cyprze. Węgierski przewoźnik otworzy też z Radomia dwie nowe trasy – do Burgas i Tirany.
Czy to pierwsze jaskółki zmiany na lepsze w Radomiu? O to, czy z portu Warszawa-Radom będzie więcej połączeń, pytamy prezesa Polskich Portów Lotniczych.
– Kluczowym sezonem dla odpowiedzi na to pytanie będzie lato 2027 roku. Linie lotnicze, które będą chciały realizować wzrosty na Mazowszu, nie będą miały na to lepszego miejsca niż lotnisko Warszawa-Radom. Do czasu rozbudowy infrastruktury na Lotnisku Chopina i w Modlinie w tych portach będzie to utrudnione – stwierdza.
Jaka przyszłość czeka lotnisko w Radomiu?
Kierownictwo Ryanaira, największej niskokosztowej linii lotniczej w Europie, niezmiennie deklaruje brak zainteresowania rozpoczęciem operacji z lotniska Warszawa-Radom. Chaberski przekonuje, że trwają rozmowy z różnymi przewoźnikami.
– Lotnictwo to bardzo komercyjny biznes, a biznes lubi ciszę. I nie pomaga to, że gdy rozmawiamy z zagranicznym, nowym przewoźnikiem, słyszymy od niego, że ta czy inna gazeta albo jakiś polityk napisali lub powiedzieli, że lotnisko w Radomiu jest do zamknięcia. My go nie zamykamy. Mamy strategię, mamy plan dla Radomia i go realizujemy. Poza tym, lotnisko jako infrastruktura ma większą wartość niż tylko ekonomiczną – dodaje w rozmowie z nami.
W sierpniu ubiegłego roku Radio Zet ujawniło wnioski z audytu zamówionego przez Polskie Porty Lotnicze na temat radomskiego lotniska. Wynikało z niego, że do 2032 r. skumulowana strata tego portu może sięgnąć nawet 800 mln zł w wariancie pesymistycznym. To tyle, ile wydano na jego budowę.
– Więcej niż połowa działających dziś międzynarodowych lotnisk regionalnych w Polsce to porty deficytowe – mówiła money.pl dr Anna Midera, prezes Portu Lotniczego w Łodzi i Związku Regionalnych Portów Lotniczych. Raport PPL "Wpływ polskich portów lotniczych na regiony" oszacował, że tylko w 2024 r. skumulowany wpływ działalności lotnisk na gospodarkę Polski i poszczególnych regionów wyniósł blisko 58 mld zł brutto.
Oczywiście, my jako spółka robimy wszystko, żeby nadać lotnisku w Radomiu również sens ekonomiczny. Jednak obecna sytuacja geopolityczna wielokrotnie już pokazała, jak potrzebna jest infrastruktura lotniskowa. To jest element budowania odporności państwa na kryzysy.
Administracyjny podział ruchu "nie gwarantuje sukcesu" Radomia
Port lotniczy Warszawa-Radom zbudowano od nowa jako port komplementarny dla stołecznego Lotniska Chopina. Miał przejąć część ruchu obsługiwanego dziś na Okęciu, szczególnie tanich linii lotniczych i czarterów, aby zwolnić miejsce dla nowych połączeń przewoźników regularnych, szczególnie LOT-u.
W związku z budową Portu Polska (dawniej: Centralnego Portu Komunikacyjnego) LOT musi zwiększyć liczbę pasażerów i rozwinąć siatkę połączeń przesiadkowych. To masa krytyczna, którą w chwili uruchomienia lotniska w Baranowie będzie musiał tam przenieść. To właśnie Polskie Linie Lotnicze LOT mają być głównym, choć oczywiście nie jedynym, użytkownikiem nowego hubu.
Minione trzy lata pokazują jednak, że zainteresowanie przeniesieniem się do Radomia jest znikome. Alternatywą może być procedura administracyjnego podziału ruchu, na którą zgodę musiałaby wyrazić Komisja Europejska. Choć rząd PiS zrezygnował z tego w 2022 r., obecna władza nie wyklucza sięgnięcia po to rozwiązanie.
– Nadal jest przestrzeń dla administracyjnego podziału ruchu na Mazowszu, ale ta procedura nie gwarantuje sukcesu. Ostatecznie to musi być dobrowolna decyzja przewoźnika, czy w związku z nakazem przeniesie się na to lotnisko, czy jednak pójdzie gdzie indziej. My możemy tylko zachęcać, choćby poprzez znacznie niższe opłaty niż na Lotnisku Chopina. Cały czas uważam, że ten przewoźnik, który jako pierwszy zainwestuje w rozwój ruchu z Radomia, wygra. Jest jednak nadal jakaś "bariera" u przewoźników. Wolą zrywać nisko wiszące owoce na polskim rynku – które wciąż jeszcze można na nim znaleźć – podsumowuje Łukasz Chaberski, prezes PPL, w rozmowie z money.pl.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl