Klęska lotniska w Radomiu. "Analizy rozminęły się z rzeczywistością"
Były prezes Polskich Portów Lotniczych przekonuje, że decyzja o budowie od zera lotniska w Radomiu była podparta analizami i miała sens. Nie zgadzają się z tym eksperci, którzy już w 2018 r. mieli wątpliwości co do wniosków z tych analiz i uzasadnienia dla wydania na ten cel 800 mln zł.
Oto #TOP2025. Przypominamy najlepsze materiały mijającego roku.
W sobotę 1 listopada opisaliśmy, że już w lutym 2020 r. ówczesnemu prezesowi PPL przedstawiono kolejne prognozy dla zarządzanych przez tę spółkę lotnisk na Mazowszu, które ostrzegały, że w realistycznym, rynkowym scenariuszu, pasażerów w Radomiu będzie najwyżej 700 tys. Tymczasem za 800 mln zł zbudowano od zera lotnisko zdolne do odprawiania 3 mln pasażerów rocznie.
- Decyzja o zainwestowaniu blisko 800 mln zł została podjęta w oparciu o prognozę ruchu, sporządzoną na polecenie prezesa Mariusza Szpikowskiego, która została jednocześnie oceniona negatywnie jako nierealistyczna przez Biuro Sprzedaży PPL - mówił money.pl Marcin Danił, członek zarządu PPL ds. finansowo-handlowych. Na tę wypowiedź zareagował były prezes spółki. Zwrócił uwagę, że istotna jest chronologia wydarzeń.
Wszelkie analizy, decyzje inwestycyjne i sam zakup lotniska w Radomiu miały miejsce w 2018 roku, a zatem odwoływanie się do czegokolwiek z 2020 r. jako ich uzasadnienia, to czysta hipokryzja i manipulacja. Jakiekolwiek analizy z 2020 r. nie mogły być podstawą decyzji o Radomiu. Nie jest też prawdą, że nakazywałem jakiekolwiek zawyżanie prognoz dla Radomia.
Dlaczego woda na lotnisku jest droższa niż w sklepie?
Zawiadomienie do prokuratury ws. byłych prezesów PPL
Przypomnijmy, że pod koniec października 2025 r. Polskie Porty Lotnicze złożyły do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Szpikowskiego i jego następcę - Stanisława Wojterę (prezesa w latach 2020-2024). Szpikowskiemu spółka zarzuca niegospodarność menedżerską i wyrządzenie spółce szkody majątkowej za sprawą decyzji o wybudowaniu lotniska Warszawa-Radom "bez sporządzenia rzetelnego biznesplanu, przy braku analiz rynku, przepustowości oraz otoczenia konkurencyjnego, a także poprzez oparcie się na wadliwych i iluzorycznych opracowaniach analitycznych", a Wojterze to, że kontynuował budowę lotniska Warszawa-Radom. On sam twierdził, że na rezygnację było już za późno.
Jak ustalił money.pl, obecnie śledczy badają jeszcze treść złożonego zawiadomienia.
- Jest to obszerne, ponad 100-stronicowe zawiadomienie, obejmujące kilka wątków związanych ze wskazaną inwestycją, które aktualnie jest przedmiotem analizy - potwierdził nam prok. Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie.
Modlin czy Radom? Raport Arup z kwietnia 2018 r.
Po tym, jak rząd PiS w listopadzie 2017 r. podjął decyzję o budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego, rozpoczęły się analizy i prace zmierzające do wyboru tzw. lotniska komplementarnego. Takiego, które przejmie ruch tanich linii lotniczych i czarterów, a do czasu otwarcia CPK pomoże odciążyć "zapychające się" Lotnisko Chopina na Okęciu, by LOT dalej mógł rozwijać siatkę połączeń przesiadkowych, które przeniesie później do Baranowa.
Już w kwietniu 2018 r. Polskie Porty Lotnicze przedstawiły wyniki raportu zleconego firmie Arup, porównującego lotnisko-bankruta Radom Sadków oraz port Warszawa-Modlin jako przyszłą lokalizację lotniska komplementarnego. Na kilka dni przed oficjalną prezentacją "Puls Biznesu" pisał o przeciekach na temat jego treści, podkreślając, że "obnaża słabości lotniska Radom-Sadków".
- Raport firmy Arup nie zostawia na pomyśle rozbudowy lotniska w Radomiu suchej nitki. Potwierdza wszystkie negatywne opinie ekspertów, ujawnia nieprawidłowości funkcjonowania portu, punktuje wątpliwości prawne i przyczyny, dla których koszty będą wyższe, niż się wstępnie wydawało - mówił wtedy "PB" Michał Leman, ekspert lotniczy, były dyrektor w PLL LOT, wówczas i obecnie dyrektor zarządzający FlixBus Polska.
PPL wybrał jednak Radom, powołując się przede wszystkim na raport Arup. - Przeniesienie części ruchu do Radomia jest możliwe po 20 miesiącach i nakładach w wysokości 425 mln zł. W Modlinie byłoby to możliwe za 45 miesięcy po kosztach przekraczających zdecydowanie 1 mld zł - mówił w kwietniu 2018 r. Szpikowski podczas prezentacji raportu Arup. Decyzja zapadła mimo wątpliwości, a nawet krytyki ze strony przynajmniej części branżowych ekspertów.
Furgalski: "analizy" z 2018 r. kompletnie rozminęły się z rzeczywistością
Każdy, kto potrafi liczyć, zadawał sobie wtedy pytanie, jakim cudem taniej i szybciej będzie zbudować od zera lotnisko w Radomiu, niż rozbudować port lotniczy w Modlinie. Ale tak mówiły wtedy "analizy", które kompletnie rozminęły się z rzeczywistością. Wszystko działo się zgodnie z przesłaniem: które lotnisko na Mazowszu powinno zostać zapasowym portem dla CPK i dlaczego Radom? Nie ma co się zatem dziwić problemom, które dzisiaj radomskie lotnisko dręczą.
"Państwowe Porty Lotnicze podpierają się dokumentem Arup i już działają w stronę przejęcia radomskiego lotniska. Nieoficjalnie można usłyszeć w PPL, że "opcja Radom" spodobała się politykom Prawa i Sprawiedliwości z regionu. Miała być najpierw straszakiem wykorzystywanym przeciwko Modlinowi, ale stała się realnym wyborem" - pisał money.pl już w czerwcu 2018 r.
PPL był wówczas skonfliktowany z zarządem lotniska w Modlinie i jako udziałowiec blokował kluczowe decyzje, twierdząc, że inwestowanie w Modlin pieniędzy służy tylko jednemu przewoźnikowi - Ryanairowi, a zarząd naraża na zarzut niedozwolonej pomocy publicznej.
Kalendarium wydarzeń na budowie lotniska w Radomiu
Dawne lotnisko Radom-Sadków poniosło biznesową porażkę i od października 2017 r. nie realizowało rozkładowych rejsów. W marcu 2018 r. Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Infrastruktury podpisały porozumienie o współpracy ws. zarządzania tym lotniskiem w przyszłości. Do dziś jest to lotnisko współużytkowane przez wojsko, a konkretnie - 42. Bazę Lotnictwa Szkolnego.
Sąd ogłosił upadłość spółki Port Lotniczy Radom we wrześniu 2018 r. i wskazał Polskie Porty Lotnicze jako jej nabywcę w formule pre-pack. Umowa zakupu spółki została podpisana miesiąc później za kwotę niespełna 13 mln zł. W lutym 2019 r. nowy właściciel podpisał pierwsze trzy umowy na projekty budowlane dla przyszłego lotniska, obejmujące m.in. nowy terminal.
Wbili pierwszą łopatę pod nowe lotnisko w Radomiu przed wyborami
Już w maju 2019 r. na terenie dawnego lotniska Radom-Sadków uroczyście wbito pierwszą łopatę pod budowę nowego terminala. Dokonali tego prezes PPL Mariusz Szpikowski, pełnomocnik rządu ds. CPK Mikołaj Wild, posłowie Marek Suski, Adam Bielan, premier Mateusz Morawiecki.
Wbicie pierwszej łopaty odbyło się, mimo że spółka nie miała jeszcze pozwolenia na (roz)budowę - to zostało wydane przez wojewodę mazowieckiego dopiero w lipcu 2020 r. Znacznie wcześniej, bo 13 października 2019 r., odbywały się wybory parlamentarne.
"Pan premier wbija łopatę pod budowę radomskiego lotniska, ale czy wie, gdzie należy wbić tę łopatę? Polskie Porty Lotnicze rozstrzygnęły przetarg na projekt terminala, ale jeszcze nie jest on gotowy. Na dzień dzisiejszy dysponujemy jedynie wizualizacją. Przetarg na budowę może być ogłoszony, gdy będzie przyjęty projekt i uzyskane pozwolenie na budowę. Zatem wbicie łopaty na etapie makiety w piaskownicę pół metra, trzy metry od faktycznej późniejszej inwestycji, jest czystą kampanią wyborczą" - krytykowała w lokalnym serwisie radom24.pl była wiceprezydent miasta i radomska posłanka PO (2015-2019) Anna Białkowska.
Wątek decyzji politycznych w sprawie Radomia też ma być zbadany przez śledczych. PPL w zawiadomieniu złożyły wniosek o powołanie na świadków m.in. polityków PiS - Jarosława Kaczyńskiego, Adama Bielana i Marka Suskiego.
200 tys. pasażerów od otwarcia w 2023 r.
Właściwe prace na placu budowy lotniska Warszawa-Radom ruszyły w 2020 r. W lutym 2022 r. ówczesny pełnomocnik rządu ds. CPK Marcin Horała prezentował prognozy IATA Consulting dla CPK. Przewidywały one, że dopiero w 2040 r. radomskie lotnisko osiągnie pułap 1,8 mln pasażerów, czyli nieco ponad połowę swojej przepustowości. To wtedy też oficjalnie ogłoszono rezygnację z planów rozbudowy Lotniska Chopina na Okęciu oraz ubiegania się o procedurę administracyjnego podziału ruchu na Mazowszu.
Port lotniczy Warszawa-Radom został uroczyście otwarty 27 kwietnia 2023 r. Od tamtej pory do końca września 2025 r. z lotniska w Radomiu skorzystało łącznie niespełna 200 tys. pasażerów. Dziś radomski port lotniczy świeci pustkami - na sezon zimowy został z jedną trasą do Larnaki, obsługiwaną dwa razy w tygodniu. Do 2032 r. może przynieść nawet 800 mln zł skumulowanych strat.
Czy inwestycję w Radomiu można było jeszcze zatrzymać?
Koszty budowy w Radomiu lotniska, które od początku było zaprojektowane jako przeskalowane, były tak wysokie, że zatrzymanie tej inwestycji na jakimkolwiek etapie i jej "urealnienie" spowodowałoby przynajmniej minimalizację strat.
- Brnięcie w za duży i zbyt kosztowny projekt - o czym było wiadomo już wtedy, a dzisiaj widać to bardzo wyraźnie - prowadziło tylko do kumulowania się strat i sytuacji, w której lotnisko Warszawa-Radom nigdy nie zwróci kosztów inwestycji. Jednak to nie budowa jest sednem problemu, mimo wszystko. Kłopoty wzięły się stąd, że choć pojawiały się mniej lub bardziej sensowne pomysły, nigdy tak naprawdę nie opracowano spójnej strategii dla tego lotniska. Gdyby wypracowano ją choćby teraz, to radomskie lotnisko mogłoby przynajmniej ograniczyć skalę generowanych strat - dodaje Sipiński.
PPL o największych "grzechach" inwestycji w Radomiu
Polskie Porty Lotnicze nie chcą wprost odnosić się do oświadczenia byłego prezesa. Wskazują, że jednym z największych błędów inwestycji w radomskie lotnisko było "uzależnienie projektu od administracyjnego podziału ruchu w Warszawie".
"Skuteczność tego instrumentu już wtedy oznaczono jako ryzykowną i wymagającą rozstrzygnięć na poziomie UE" - podkreśla Anna Dermont, rzeczniczka PPL, w odpowiedzi dla money.pl. Przypomina, że pierwotnie lotnisko miało być gotowe nawet w 2020 r., a brak dotrzymania tego terminu wskazano jako jedno z ryzyk.
"Opierając się na nierealnych prognozach, uznano, że ruch pasażerski będzie wyczerpywał możliwości operacyjne lotniska. Nie pomyślano o przygotowaniu infrastruktury pod rozwój cargo lub MRO (usługi serwisowania samolotów - przyp.red.), co obecnie jest największym problemem w rozmowach z potencjalnymi partnerami" - dodaje.
PPL pytany o to, czy po podjętej w 2018 r. decyzji projekt można było jeszcze zastopować lub zmienić, odpowiada, że ostatnim momentem na wstrzymanie lub głęboką korektę przedsięwzięcia był początek 2020 r. "Czyli wtedy, kiedy dostępne były już prognozy wskazujące ryzyko niewykorzystania przepustowości. Po podpisaniu głównych kontraktów, uruchomieniu zamówień i zaawansowaniu robót pole manewru istotnie zawęziły zobowiązania kontraktowe i ryzyka prawne" - stwierdza spółka w oświadczeniu przekazanym przez Dermont.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl