Fałszywy alarm na rejsie z Warszawy do Tel Awiwu. Trzy państwa poderwały myśliwce

Izrael, Turcja i Bułgaria poderwały myśliwce po tym, jak pilot rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu omyłkowo zgłosił porwanie samolotu. – Przyczyną nadania komunikatu o zagrożeniu było błędne ustawienie transpondera – wyjaśnił Krzysztof Moczulski, rzecznik Polskich Linii Lotniczych LOT. Rejs obsługiwały bułgarskie linie Electra Airways.

Rejs LO155 LOT-u realizował Airbus A320 linii Electra AirwaysRejs LO155 LOT-u realizował Airbus A320 linii Electra Airways. Zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Matteo Ceruti
Marcin Walków

Rejs LO155 z Warszawy do Tel Awiwu wykonywany był Airbusem A320 linii lotniczych Electra Airways. Według doniesień izraelskiego portalu Ynet, pilot wcisnął przycisk informujący o porwaniu samolotu, gdy maszyna znajdowała się w przestrzeni powietrznej Turcji. Po zgłoszeniu izraelskie lotnictwo poderwało dwa myśliwce. Później wojsko poinformowało, że "incydent został zakończony".

Bułgarska telewizja publiczna BNT podała wieczorem, że w reakcji na fałszywy alarm myśliwce poderwały też Turcja i Bułgaria.

– To, że zostały poderwane myśliwce izraelskie, nie oznacza, że doleciały one do tego samolotu. Była to pomyłka, samolot wylądował, nikomu nic się nie stało – podkreślił Krzysztof Moczulski. Rejs LO155 zawrócił w okolicach Cypru i wylądował w Burgas, gdzie bazę mają linie lotnicze Electra Airways.

LOT ma nowe Boeingi 737 MAX 8. Zmieniono wnętrze samolotów

Co się stało podczas lotu LO155?

– Każdy samolot jest wyposażony w transponder (urządzenie automatycznie przekazujące kontroli lotów informacje o maszynie i jej locie - przyp. red.). Przez pomyłkę został ustawiony kod transpondera, który oznacza zagrożenie. (...) Wieża kontroli lotów zapytała, czy pilot podtrzymuje deklarację o zagrożeniu. Pilot odpowiedział, że nie, bo zostało ono zadeklarowane przez pomyłkę – wyjaśnił Moczulski.

Rzecznik przyznał, że "był to raczej błąd ludzki, ale będzie to sprawdzane". Dodał też, że taki incydent jest "absolutnie wyjątkowym zdarzeniem", które praktycznie się nie zdarza. Zapewnił, że sprawa zostanie zgłoszona odpowiednim władzom zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Jak podał Ynet, również wysocy rangą izraelscy urzędnicy zajmujący się lotnictwem uznają incydent za bardzo nietypowy i niebezpieczny. W sprawie zostanie wszczęte śledztwo.

Trzy państwa zareagowały

Gdy Airbus A320 zgłosił sygnał o nielegalnej ingerencji na pokładzie, zareagowało centrum operacji powietrznych NATO w ramach misji Air Policing nad Bułgarią, na miejsce skierowano myśliwiec MiG-29 - relacjonowała stacja BNT, powołując się na bułgarskie ministerstwo obrony.

Bułgarski myśliwiec przechwycił samolot pasażerski tuż po tym, gdy przekroczył on północną granicę tego państwa nad Dunajem — dodała telewizja BNT. Zaznaczono, że działania prowadzono we współpracy z Turcją, która również wysłała dwa myśliwce F-16, by przejąć Airbusa w jego dalszej trasie.

Według nieoficjalnych doniesień stacji maszyna dwukrotnie aktywowała sygnał alarmowy: najpierw przed wejściem w przestrzeń powietrzną Bułgarii, później po opuszczeniu przestrzeni powietrznej Turcji.

Po wylądowaniu w Burgas ogłoszono alarm na wypadek sytuacji kryzysowych, maszynę umieszczono z dala od krytycznej infrastruktury, służby prowadzą niezbędne działania — przekazała tamtejsza telewizja.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie