minister rolnictwa (strona 2 z 3)

Polska zalana zbożem. "Ile go jest? Tego nikt nie wie. Mamy tylko informację z Ukrainy"
38
4:05

Polska zalana zbożem. "Ile go jest? Tego nikt nie wie. Mamy tylko informację z Ukrainy"

- Ukraińskie zboże trafiło na polski rynek. Ile go jest? Tego nie wie nikt. Pytałam o to wczoraj podczas negocjacji w ministerstwie rolnictwa - powiedziała w programie "Newsroom" Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej. – Mam informację ze strony ukraińskiej, ile zboża od nich wyszło. To jest około 3 mln ton kukurydzy, rzepaku i pszenicy. Ale ile tego zboża opuściło Polskę, tego nie wiemy, bo nikt tak bagatelną sprawą jaką jest bezpieczeństwo żywnościowe, mówię to sarkastycznie, nie zawrócił sobie głowy. Nie ma też informacji o tym, ile polskiego zboża zostało w Polsce, ile zalega w magazynach. Nadwyżka zboża występuję co rok, rolnicy systematycznie sprzedają zboże, a firmy je eksportują. Przepustowość portów jest problemem, bo to jest niedostosowane do naszych potrzeb. Jednak dopóki ten eksport uwalniał nadwyżki zboża, polskie społeczeństwo problemu nie odczuwało. W czerwcu minister Kowalczyk zaapelował do rolników: jest wojna, nie sprzedawajcie zboża. Rolnicy posłuchali. Ceny zamiast pójść w górę, runęły w dół. Tu trzeba długofalowych działań rządu. Także w kontekście Ukrainy, która wejdzie do Unii Europejskiej, a jest wielkim graczem na rynku zboża. To będzie ogromne wyzwanie dla polskiego rolnictwa i już dziś musimy o tym rozmawiać – alarmuje ekspert.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Tak minister negocjował z rolnikami. "Poczuliśmy się oszukani i wykorzystani"
232
3:51

Tak minister negocjował z rolnikami. "Poczuliśmy się oszukani i wykorzystani"

- Po wczorajszych negocjacjach w ministerstwie rolnictwa są podpisane dwa dokumenty - powiedziała w programie "Newsroom" Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej. – Jeden to zbiór postulatów i działań, które muszą zostać podjęte. Drugi dokument to podsumowanie okrągłego stołu z podpisem ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka. To jest dokument, który powstał po sześciu godzinach negocjacji. To podsumowanie podpisane tylko przez ministra jest niepełne, bo nie ma w nim w ogóle postulatów eksporterów, czyli tych najważniejszych. Stało się to tak, że po sześciu godzinach ministerstwo ogłosiło przerwę techniczną, bo wszyscy byliśmy zmęczeni. Opuściliśmy salę i poszliśmy odebrać telefony, które przed wejściem na obrady zostały nam zabrane. I w tym czasie nagle minister Kowalczyk zwołał konferencję prasową i ogłosił podpisanie porozumienia. Żadnego porozumienia nie było. Po powrocie otrzymaliśmy podsumowanie ministra. Jak się poczuliśmy? Oszukani i wykorzystani. Wtedy zdecydowaliśmy, że zostajemy dopóki strona rządowa nie zrozumie, że wszyscy uczestnicy okrągłego stołu powinni być szanowani. My nie przyszliśmy po to, by dać pretekst rządowi do ogłoszenia porozumienia, którego w chwili zwołania konferencji nie było. Czy dziś mamy gwarancję, że sytuacja w rolnictwie zostanie naprawiona? Niestety nie. My mamy jedną gwarancję: minister usłyszał nasze postulaty i podpisał się pod naszym apelem. Minister może powiedzieć różne rzeczy, ale będzie za to odpowiadał. Sytuacja jest dziś bardzo trudna – przyznała.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak