nieruchomości (strona 46 z 380)

Premier apeluje do Polaków o ocieplanie domów. Koszt? Kilkadziesiąt tysięcy złotych
35
4:15

Premier apeluje do Polaków o ocieplanie domów. Koszt? Kilkadziesiąt tysięcy złotych

W świetle obecnego kryzysu energetycznego premier Mateusz Morawiecki zaapelował niedawno, by Polacy postarali się ocieplić domy przed tegorocznym sezonem grzewczym. Jak się okazuje, koszty takiej inwestycji są ogromne. - Według moich kalkulacji ocieplenie klasycznego, parterowego domu o podstawie 10 na 10 metrów to koszt 35-40 tys. zł netto z robocizną - wyliczył w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. - Pytanie, czy przy tym, co się zaczyna dziać w firmach i gospodarcze, kogokolwiek będzie na to stać. Problem będzie dotyczył głównie starych domów, które dotychczas nie były docieplone i są ogrzewane węglem lub jego pochodnymi. Wątpię, by ich właściciele mieli na to fundusze. Nie jest to tanie, a poza tym jeśli ktoś robi taki remont, powinien jednocześnie zadbać o wymianę stolarki okiennej czy sprawdzić, co się dzieje z dachem - ocenił. I dodał, że warto jesienią zrobić badania termowizyjne domu. - Nie jest ono takie drogie, kosztuje kilkaset złotych. Pokaże nam dokładnie, skąd się biorą straty ciepła, fachowiec może nam powiedzieć, w którym miejscu docieplić dom. Wcale nie trzeba robić gruntownego remontu, jeśli komuś brakuje pieniędzy, to można to zrobić amatorsko - wyjaśnił. - Czeka nas bardzo ciężka zima, ludzie chyba jeszcze nie są do końca świadomi, co ich czeka i jakie będą opłaty za gaz, energię elektryczną, ogólnie za ogrzewanie - skomentował.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Ceny mieszkań w dół nawet o 20 procent. Optymistyczny scenariusz dla rynku wtórnego
157
2:51

Ceny mieszkań w dół nawet o 20 procent. Optymistyczny scenariusz dla rynku wtórnego

W otoczeniu recesyjnym, które nas czeka, i w otoczeniu wysokich stóp procentowych rzadko kiedy utrzymują się ceny nieruchomości. Już teraz widzimy dane za ostatnie dwa miesiące, zgodnie z którymi na rynku wtórnym zaczął się okres stabilizacji, a w niektórych miastach nawet okres korekty. Niewątpliwie duże znaczenie mają cykle na rynku nieruchomości, choć mało kto o tym mówi. Mieliśmy cykl stabilizacji, później eksplozji tego rynku, a teraz mocnego schłodzenia - mówił w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. - Uważam, że wiele będzie zależało od naszych wynagrodzeń, czy one będą podążały realnie za inflacją. Prawdopodobnie nie, bo wchodzimy w taki okres, że bardziej będziemy bali się o pracę niż o to, czy dostaniemy jakąkolwiek podwyżkę. I jeśli wejdziemy w dość mocną recesję związaną z kryzysem energetycznym, to myślę, że niewiele osób może myśleć o zakupie nieruchomości w 2023 i 2024 roku. A to może doprowadzić do korekty. Stawiam, że ona się pojawi, szczególnie na rynku wtórnym i w przypadku większych mieszkań - dodał. Jak tłumaczył, w przypadku mieszkań z drugiej ręki już teraz w Gdańsku, Szczecinie, Lublinie, Zielonej Górze mamy obniżki rzędu 5 proc. Prawdopodobnie dołączą też inne miasta, a skala obniżek będzie jeszcze większa. - Na rynku wtórnym jakaś korekta się należy. Myślę, że między 10 a 20 procent - ocenił ekspert. Dodał też, że w przypadku rynku pierwotnego na razie deweloperzy są w bardzo dobrej sytuacji i tutaj będzie trudniej o przecenę.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Podwyżki stóp procentowych uderzyły w osoby z kredytem. Tak rząd chce pomóc Polakom
35
3:00

Podwyżki stóp procentowych uderzyły w osoby z kredytem. Tak rząd chce pomóc Polakom

Rząd wprowadza wakacje kredytowe, a RPP już dziesiąty raz z rzędu podniosła stopy procentowe. Zjawiska te mają ogromny wpływ na rynek mieszkaniowy. - Dotychczasowe podwyżki stóp mocno uderzyły w rynek nieruchomości. Dzisiaj przeciętny Kowalski praktycznie nie ma zdolności kredytowej, więc dla nich to, czy stopy pójdą jeszcze w górę, nie ma już wielkiego znaczenia. Jest to jednak ważne dla osób, które już mają kredyty hipoteczne. Dzisiaj ktoś, kto w czasach niskich stóp zaciągnął kredyt na 400 tys. zł, będzie musiał się mierzyć z ratą nawet dwa tysiące złotych miesięcznie wyższą. Niewątpliwie wakacje kredytowe są ratunkiem dla tych osób. Znam wielu ludzi, którzy już mają duże problemy ze spinaniem budżetu domowego - mówił w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. Jak dodał, również osoby w dobrej sytuacji finansowej "na 99 procent" będą korzystały z wakacji kredytowych, aby kapitał, który nie został wykorzystany na spłatę rat, przeznaczyć na nadpłatę kredytu hipotecznego. Są już wyliczenia, które wskazują, że dzięki temu okres spłaty takiego kredytu może się skrócić nawet o 3-5 lat. - Jest to taki prezent od rządu w postaci darmowego kapitału, pytanie, jak do tego podejdą banki - ocenił.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska