"Do zrobienia jest wiele". Jerzy Buzek mówi o największej bolączce Węgier
- Mamy dziś daleko idące odejście od zasad liberalnej demokracji, a przede wszystkim od takich działań w skali międzynarodowej, które można by nazwać uczciwymi, nie wchodząc w szczegóły. I to jest ogromna zmiana i pod tym względem jest to koniec historii, którą dotąd znaliśmy. Ale Węgrzy pokazują, że być może nie jest to koniec historii, którą znaliśmy, że jednak odbudujemy system wartości - komentuje były premier i były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek w rozmowie z money.pl, odnosząc się do zwycięstwa Petera Magyara i jego partii Tisza w wyborach parlamentarnych na Węgrzech.
- Szybkość działania i podejmowania pewnych ruchów zaledwie kilkadziesiąt godzin po wygranej wskazuje na to, że Węgrzy są przygotowani do tego, żeby przeprowadzić daleko idące zmiany, i to w miarę szybko. Wszyscy mamy nadzieję, że tak się rzeczywiście stanie. Bo to wymaga także nowej konstytucji, nowego prawa wyborczego. Tam jest naprawdę do zrobienia bardzo wiele spraw, a najważniejsza jest odbudowa Węgier po tym dramacie gospodarczym, który sprowadził na Węgry Viktor Orban i jego polityka - mówi Jerzy Buzek.
- Ja osobiście znam Viktora Orbana, bo równolegle negocjowaliśmy wejście do Unii Europejskiej. On był normalny, przepraszam, że tak się wyrażam o ludziach, którzy wtedy mówili o UE, którzy chcieli wejść do UE, rozwiązać swoje problemy wewnętrzne. I to jest dramatyczna przemiana w bardzo złym kierunku, w kierunku populizmu, autokracji, której nie może zaakceptować żadne państwo demokratyczne i działanie wbrew elementarnym zasadom związanym z dotychczasową polityką międzynarodową. Mam nadzieję, że nowemu premierowi uda się jak najwięcej i jak najszybciej - twierdzi były premier i były przewodniczący Parlamentu Europejskiego.
- Polska praktykuje wpływ na decyzje europejskie od wielu lat. Nie doceniamy tego w naszym kraju. Przecież taka idea, jak bezpieczeństwo w UE to była idea, która wyszła z Polski, od polskich posłów, od polskiego przewidywania przyszłości. Jeszcze gdy byłem szefem rządu, przygotowywaliśmy rurociąg z Norwegii, podpisałem z ówczesnym premierem Norwegii Jensen Stoltenbergiem odpowiednie porozumienie. Niestety nasi następcy zupełnie zniszczyli to porozumienie, bo rurociąg z Norwegii Polska mogła mieć 20 lat wcześniej. To była polityka, którą prowadziliśmy w różny sposób od dawna, może nie wszystkie rządy, może nie wszyscy tak starannie, ale jednak to była idea Polski: bezpieczeństwo energetyczne, odcięcie się w dużym stopniu od dostaw ze wschodu - przypomina.
- Ja zresztą wyjeżdżałem do Waszyngtonu w tej sprawie, jeszcze za czasów prezydenta Obamy. I bardzo wiele wtedy zrobiliśmy. Ustaliliśmy wtedy, że Amerykanie otwierają swój rynek ropy i rynek gazu z łupków na to, żeby eksportować to do Europy. To była przełomowa decyzja i ona do dzisiaj skutkuje pozytywnymi działaniami, jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo - tłumaczy Jerzy Buzek.
- A druga sprawa to jest partnerstwo wschodnie. Trudno mówić o innym tak udanym projekcie. Przecież to partnerstwo wschodnie przestawiło UE na myślenie o tych krajach, które leżą pomiędzy nami a Rosją. I to było zasadnicze przestawienie polityki europejskiej - dodaje.
- Bardzo wiele nam się udaje w UE. Nie chcemy się do tego przyznać. Marudziliśmy, jeśli chodzi o zbyt szybkie tempo wchodzenia w Zielony Ład i te wszystkie regulacje, które mogą zaszkodzić gospodarce i energetyce. Mówiliśmy też bardzo wiele o innych regulacjach, związanych z tym, co się dzieje w budżecie unijnym, o konieczności zwiększenia budżetu - podkreśla były szef polskiego rządu.
Jerzy Buzek komentuje też tezę, którą postawił minister do spraw Unii Europejskiej w rządzie PiS Konrad Szymański. Szymański ocenił w "Rzeczpospolitej", że "Polska weszła na drogę do polexitu" i że jest "arcyparadoksem", iż "odrzucenie Europy" następuje w Polsce w momencie, gdy Bruksela zaczyna rewidować swoją politykę w duchu polskich postulatów.
- Ja się zgadzam z jego tezami. One mówią o tym, że przez szereg lat, poszczególne rządy prowadzą podobną politykę. W zasadzie wspieramy integrację europejską w oficjalnych działaniach rządowych, zgadzamy się na wiele decyzji, kierunków, działań, które są korzystne dla Unii, naciskamy na Unię w dobrym kierunku, a jakoś nie chcemy się do tego przyznać. Nie chcemy powiedzieć, że niemal wszystkie polskie rządy działały w dobrym kierunku, jeśli chodzi o nasze członkostwo w UE. Dla walki politycznej, którą prowadzimy w naszym kraju, trochę zapominamy, że może ważniejsze jest to, żeby nasi obywatele czuli to, jak ważni jesteśmy w Unii Europejskiej - zaznacza.
Rozmawiał Tomasz Setta
Tomasz Setta
Dziennikarz money.pl. Autor wywiadów i reporter, przez wiele lat związany z radiem TOK FM jako jeden z prowadzących magazyn „EKG - Ekonomia, Kapitał, Gospodarka”. Laureat Nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka i Nagrody SGH dla dziennikarza gospodarczego roku 2025.
Tomasz Sąsiada
Skupiam się na sprawach, które dotyczą portfeli Polaków. Piszę o makroekonomii, handlu, polityce społecznej i rynku nieruchomości. Poruszam też tematy geopolityczne.