WAŻNE
TERAZ

Iran: Cieśnina Ormuz zamknięta. "Będziemy strzelać do każdego statku"

ceny mieszkań (strona 8 z 26)

Mieszkanie na wynajem za 1,5 zł miesięcznie. "Są pomysły z komuny, z których warto czerpać"
WIDEO

Mieszkanie na wynajem za 1,5 zł miesięcznie. "Są pomysły z komuny, z których warto czerpać"

Ile kosztowałoby mieszkanie na wynajem, gdyby program wspierany był przez państwo? - Mogę powiedzieć na przykładzie mieszkań budowanych w Warszawie w ostatnich latach, np. na Pradze przy ul. Jagiellońskiej. Tam za 50-metrowe mieszkanie trzeba zapłacić ok 1,5 tys. zł. To jest cena dziś niemożliwa na rynku, ale myślę, że te ceny w przypadku programu wspieranego przez rząd, mogłaby być nawet niższa - powiedział w programie "Newsroom" WP Jan Mencwel, aktywista miejski z warszawskiego ruchu "Miasto jest nasze". - Byłby to sygnał dla rynku i alternatywa dla prywatnego sektora, że cen mieszkań nie można windować w nieskończoność. Takie programy można rożnie kształtować. W Włocławku postawiono na mieszkania na wynajem. Tam postawiono na określone grupy mieszkańców. Bo to zależy od tego, jakich grup, np. zawodowych, w mieście brakuje. Może brakuje pielęgniarek, nauczycieli? Trudno oczekiwać, że wszyscy rzucą się na mieszkania na wynajem. Były kiedyś mieszkania kolejarskie. Zaraz pojawiają się porównania do komuny. Trzeba jednak czerpać z dobrych przykładów. Żoliborz został zbudowany jako takie społeczne, spółdzielcze osiedle przy udziale środków państwowych. Można przenieść ten wzorzec na współczesność. To nie jest komunizm, to jest nowoczesne podejście do mieszkalnictwa, w którym dajemy wybór: albo mieszkanie na kredyt z ryzykiem, być może w wyższym standardzie, albo mieszkanie na wynajem, gdzie nie musimy oddawać większości swojej pensji, by godnie mieszkań - uważa Mencwel.
Adam Janczewski Adam Janczewski
Nowy program mieszkaniowy rządu. Ekspert: pieniądze trafią do kieszeni deweloperów
WIDEO

Nowy program mieszkaniowy rządu. Ekspert: pieniądze trafią do kieszeni deweloperów

500 mln zł - to budżet nowego programu rządu "Mieszkanie na start" tylko na ten rok. W ciągu 10 lat resort ma wpompować w rynek 12-13 mld zł. Do kogo trafią te pieniądze? - One trafią przede wszystkim do kieszeni deweloperów - powiedział w programie "Newsroom" WP Jan Mencwel, aktywista miejski z warszawskiego ruchu „Miasto jest nasze”. - Dzięki nim podniosą się ceny mieszkań, firmy nie zejdą z marż, a będą je wręcz pompować. Szef firmy deweloperskiej zaczyna zastanawiać się, czy zamiast kupować nowy jacht nie lepiej zainwestować w pozyskanie klientów na mieszkania, które już zostały zbudowane. Zmarnujemy miliardy złotych z publicznych pieniędzy na program, który nie poprawi sytuacji mieszkaniowe w Polsce i pogłębi kryzys mieszkaniowy. Polaków jeszcze bardziej nie będzie stać na własne mieszkania. Program dopłat do kredytów doprowadzi do wzrostu cen, to lampka ostrzegawcza dla rządu. Mówi się o tym, że minister Hetman, który nowy program mieszkaniowy rządu ogłosił, nie ustalił jego założeń z partnerem z Lewicy, z Krzysztofem Kukuckim, który mieszkalnictwem miał się zajmować w rządzie. Miał się o wszystkim dowiedzieć z mediów. To źle świadczy. Będziemy namawiać, by rząd się z tego programu wycofał. Nie trzeba pompować tego rynku, dopłacać do kredytu, tylko tak można doprowadzić do spadku cen. Branża deweloperska to jest w tej chwili żyła złota, mieszkania stały się najlepszą inwestycją. Wszyscy wkładają pieniądze w mieszkania, to jest szkodliwe społecznie, a także negatywnie wpływa na gospodarkę – uważa gość Wirtualnej Polski.
Adam Janczewski Adam Janczewski
Ceny w Niemczech doszły do ściany. Firmy upadają. "Alarm dla Polski"
WIDEO

Ceny w Niemczech doszły do ściany. Firmy upadają. "Alarm dla Polski"

- Niemcy borykają się z największą recesją w budownictwie w tym stuleciu. Tam kluczowy jest problem kosztowy. Koszt budowy doszedł już do ściany i rynek nie jest w stanie już zaakceptować poziomu cen. Myślę, że to samo może czekać nas w Polsce - powiedział w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. - Deweloperzy bardzo ograniczyli budowy i są pierwsze duże upadłości firm. Im po prostu nie opłaca się budować. Rynek ze względu na wysokie stopy procentowe doszedł do kresu siły nabywczej. I to się wszystko rozjechało. Nic się nie sprzedaje. Ciekawe, że ceny spadły od 10 do 15 proc. Powód? Dużo zrobiły unijne wymogi energetyczne. Największe spadki widzimy na rynku wtórnym. Nowe przepisy mówią o tym, że jeśli chcemy kupić stary dom, to są tylko 3 lata na dostosowanie go do nowych norm. To oznacza ok. 300-400 tys. zł, które trzeba przeznaczyć na renowację. I ceny zaczynają się urealniać. Dziś nikt w Polsce o tym nie myśli. Ludzie kupują dom w zabudowie szeregowej i myślą, że przez lata będą na spokojnie sobie w nim różne rzeczy remontować. Tymczasem ten czas będzie gonił. Poza tym w najbliższym czasie ma się pojawić zakaz ogrzewania domów piecami gazowymi. To kolejny problem. Będą także podatki od ogrzewania. To wszystko wpłynie na rynek wtórny. On się bardzo rozjedzie z rynkiem pierwotnym. Będzie tu duże rozwarstwienie - prognozuje ekspert.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Nowy program mieszkaniowy rządu już pewny. Ekspert: rynek przejęli spekulanci
WIDEO

Nowy program mieszkaniowy rządu już pewny. Ekspert: rynek przejęli spekulanci

Rząd Donalda Tuska pracuje nad nowym programem mieszkaniowym, który zastąpi Bezpieczny Kredyt 2 proc. wdrożony przez poprzednią władzę. To dobry pomysł? - To zależy dla kogo. Cieszą się kupujący, których nowy program obejmie i sprzedający, których oferta zmieści się w kryteriach - powiedział w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. - Dziś jesteśmy w takiej fazie cyklu na rynku nieruchomości, która jest przepełniona spekulacjami. To się powtarza i zawsze rozpala opinię publiczną. Mamy na rynku dość wysokie ceny, jak na polskie realia. Ale to nie jest tak, że tylko kredyt 2 proc., czy inne programy mieszkaniowe, które się pojawią, wpływają na wzrost cen. W grę wchodzi wiele czynników. Nikt nie mówi o tym, że mamy dziś „Rzeczpospolitą Spekulacyjną” na rynku nieruchomości. Era łatwego zarobku na tym rynku sprawiła, że spekulantów jest coraz więcej. Mieszkania zamiast trafiać do ludzi, którzy ich najbardziej potrzebują, są hurtem wykupywane przez inwestorów, którzy nimi o obracają. Wykupują pół bloku, a to podbija ceny. Nieruchomości w Polsce stały się obiektem dużych spekulacji. Piłkarze, sportowcy, dziennikarze - wszyscy dziś mówią o nieruchomościach. Ekonomiści zachęcają do inwestowania w mieszkania. Nikt nie przyjmuje już do wiadomości, że ceny mogą spaść. Kolejne osoby wchodzą na rynek i chcą na nim zarobić. Ale moim zdaniem już niedługo wszyscy przekonamy się, że nie jest to już tak łatwy pieniądz jak dotychczas - uważa ekspert.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga