Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. KKG
|
aktualizacja

Ceny mieszkań w dół. "Na spadki na łeb na szyję nie ma co liczyć"

280
Podziel się:

Na rynku mieszkań widać zmiany. W ostatnim kwartale w Szczecinie spadek cen na rynku pierwotnym wyniósł 6 proc., w Krakowie i Poznaniu po 4 proc., a w Warszawie o symboliczny jeden procent. Największe zmiany obserwujemy w Częstochowie. Tam mieszkania są tańsze o 8 proc. Na rynku wtórnym sytuacja jest dużo trudniejsza. - Mieszkania do remontu są w tym momencie niemal niesprzedawalne – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Ceny mieszkań w dół. "Na spadki na łeb na szyję nie ma co liczyć"
Ceny mieszkań spadają i w najbliższym czasie można spodziewać się jeszcze korekty cenowej w dół zarówno na rynku deweloperskim jak i wtórnym (WP, Mateusz Madejski)

- Jeżeli jednak ktoś liczy, że ceny polecą na łeb na szyję i będzie można kupować lokale za pół ceny to niestety się nie doczeka – mówi Mirosław Król. Specjalista przyznaje jednak, że jest kilka symptomów, że rynek deweloperski przechodzi kryzys. – Wiele inwestycji zwolniło, liczą na to, że tendencja się odwróci i za kilka miesięcy znowu sprzedaż mieszkań ruszy. Dlatego deweloperom zależy, by inwestycje toczyły się wolniej, co pozwala na utrzymanie ceny metra kwadratowego – dodaje.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Co z cenami mieszkań? Perspektywa wygląda nieciekawie

W grudniu 2022 roku ceny mieszkań minimalnie spadły w 14 z 16 miast wojewódzkich - wynika raportu Expandera i Rentier.io. To najpoważniejszy spadek statystyczny od ponad dekady. W ostatnich latach obserwowaliśmy tylko wzrosty cen mieszkań – często galopujące. Co ważne, spadek cen jest widoczny w porównaniu z cenami sprzed pół roku. Rok do roku nadal widzimy wzrosty, tyle że ich tempo jest mniejsze.

- Na rynku trwa wielkie wyczekiwanie. Właściciele mieszkań i deweloperzy czekają na odwrócenie złej koniunktury, a kupujący liczą na dalsze spadki cen. W żadnym mieście nie odnotowano jeszcze dwucyfrowego spadku cen i nie nastąpi to raczej w najbliższym czasie - zauważa Król.

Nowa taktyka deweloperów jest prosta: spowolnić inwestycje i poczekać na lepsza koniunkturę.

- Inni dywersyfikują działalność i zaczynają wynajmować mieszkania, które wcześniej były na sprzedaż. Taka sytuacja masowo ma miejsce w Poznaniu, Wrocławiu czy miastach typowo akademickich. To dla dewelopera szansa na przeczekanie gorszego czasu, zarobek i nie sprzedawanie mieszkania poniżej założeń finansowych – uważa ekspert.

Z jego obserwacji wynika, że wiele nowych mieszkań zniknęło z rynku. Powód? Deweloperzy, nie chcąc tracić, usuwają ofertę atrakcyjnych lokalizacji np. na najwyższych piętrach czy apartamentów premium, czekając aż skończą się spadki cen.

Pustostan to generator strat

Znacznie trudniejszą sytuację mają osoby sprzedające mieszkania na rynku wtórnym. Tutaj spadek cen jest większy, a klienci są bardziej skłonni do negocjacji. Poza tym klienci obawiając się wzrostów kosztów remontów i odświeżenia mieszkania zwykle nie decydują się na mieszkania wybrakowane lub takie, które wymagają wielkich inwestycji.

- Mieszkania do remontu czy słabo zlokalizowane są w tym momencie niemal niesprzedawalne – mówi Mirosław Król. – Właściciele mieszkań, którzy chcą je szybko sprzedać zwykle zgadzają się na upusty. W dzisiejszych czasach pustostan to generator strat. Trudno go wynająć, a jednocześnie trzeba opłacać czynsz i część opłat energetycznych – dodaje ekspert.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(280)
kas
rok temu
cena mieszkań wiąże się z popytem i podażą, nie ma popytu to i ceny mieszkań maleją
Krótko
rok temu
Wszystko dobrze tylko, dlaczego "niestety nie stanieją o połowę". Dobra zmiana zamiast własności kupowanej za nisko oprocentowany kredyt - drogi wynajem. Zamiast samochodu na własność KINTO PSINTO.
123
rok temu
Wszystko wszędzie taniej z tygodnia ma tydzień co widać już gołym okiem. W 2023r to dopiero ma podanie!
Obserwator
rok temu
Idzie kryzys, którego skali nie znamy (głębokość, długość), ale z pewnością sektor, który oberwie najmocniej, to będzie rynek nieruchomości. Zgodnie z ostatnimi projekcjami NBP inflacja zacznie wracać do celu dopiero w 2025 roku. Dopiero wtedy popyt może zacząć się odbudowywać (po obniżkach stóp). Do tego czasu ceny nominalne będą spadać. W wartościach realnych będzie już katastrofa. Kto kupił mieszkanie w 2021-2022, aby „przechować wartość pieniądza w czasie”, zrobił, jak mawiał swego czasu pewien profesor – „szkolny błąd”. Nieruchomości obecnie to jedno z najgorszych aktywów (wbrew temu co twierdzą przedstawiciele branży w sponsorowanych artykułach, które czasem się ukazują).
Deweloper
2 lata temu
wynajmie studentom, to są głupsi niż myślałem. Koszty remontu po jednym sezonie przewyższą wpływy z wynajmu.
...
Następna strona