Dokładnie tydzień temu PAŻP poinformowała, że należne jej środki z opłat za przeloty nad Polską na rachunkach Eurocontrol zostały zajęte na poczet roszczeń Pfizera w sporze z polskim rządem. Opłaty te stanowią około 80 proc. wszystkich przychodów Agencji, więc ich utrata to realne zagrożenie dla paraliżu nieba nad Polską.
Jednak złożenie odwołania od decyzji wcale nie gwarantuje sukcesu. Sąd w Belgii nie musi przychylić się do wniosku PAŻP. Dlatego opcją, która byłaby najkorzystniejsza dla Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, jest wycofanie wniosku przez Pfizera.
Agencja od początku podkreśla, że nie była stroną w sporze z Pfizerem. Co więcej, art. 7 ustawy o Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej stanowi wyraźnie, że "Skarb Państwa nie odpowiada za zobowiązania Agencji, Agencja nie odpowiada za zobowiązania Skarbu Państwa".
"Traktują Polskę jak kolonię". Ostre słowa o ruchu sądu ws. Pfizera
"Termin jeszcze nie upłynął". Co zrobi Ministerstwo Zdrowia?
Sprawa dotyczy wyroku wydanego 1 kwietnia 2026 r. przez sąd pierwszej instancji w Brukseli. Zgodnie z orzeczeniem Polska powinna odebrać od Pfizera około 64 mln dawek szczepionki przeciw COVID-19 oraz zapłacić 5 mld 644 mln zł. Do tej kwoty należy doliczyć również około 170 mln zł kosztów procesowych. Właśnie na podstawie tego wyroku Pfizer złożył wniosek do sądu w Brukseli o zabezpieczenie roszczeń poprzez zajęcie opłat trasowych dla PAŻP na rachunkach Eurocontrol, której siedziba jest w Brukseli. Dotyczy to już zgromadzonych tam pieniędzy jak i przyszłych wpłat.
Ministerstwo Zdrowia nie złożyło dotychczas apelacji od wyroku sądu w Brukseli w przegranej sprawie o zapłatę za szczepionki przeciwko COVID-19.
Termin do wniesienia apelacji jeszcze nie upłynął. Jednakże ze względu na dobro toczącego się postępowania oraz konieczność ochrony interesów procesowych Skarbu Państwa Ministerstwo Zdrowia nie może udzielać szczegółowych informacji dotyczących terminów procesowych, planowanych czynności procesowych ani przyjętej strategii procesowej. Ujawnienie takich informacji mogłoby negatywnie wpłynąć na sytuację procesową Skarbu Państwa.
Amerykański gigant "traktuje Polskę jak kolonię"?
Gdy w czwartek po południu Polska Agencja Żeglugi Powietrznej wydała oświadczenie, w którym poinformowała o decyzji Pfizera, wezbrała fala oburzenia na najwyższych szczeblach władzy.
– Zamówić, nie odebrać, nie zapłacić i zwalić konieczność zapłacenia na następców. To dość typowe dla tamtej ekipy. Ale we mnie krew się gotuje za każdym razem, kiedy słyszę o problemie Pfizera, to domyślacie się jak się czuję jako premier polskiego rządu, który teraz musi tę sprawę naprawiać – mówił w piątek premier Donald Tusk.
Z kolei Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej, wprost skrytykowała postępowanie Pfizera wobec Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.
– To zachowanie korporacji amerykańskiej niestety pokazuje, że pozwalają sobie traktować Polskę jak jakąś kolonię amerykańską. (...) Ale należy też moim zdaniem działać politycznie, wezwać ambasadora. Bardzo jednoznacznie powinniśmy pokazać, że to nie jest sposób działania z nami – stwierdziła w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.
Tego samego dnia w RMF FM Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, jasno jednak stwierdził, że Tom Rose nie zostanie wezwany "na dywanik" do MSZ. – To nie jest kwestia polityczna – powiedział.
Polski oddział koncernu Pfizer jest członkiem American Chamber of Commerce in Poland – izby handlowej zrzeszającej amerykańskie firmy w naszym kraju. Zapytaliśmy tę organizację o słowa minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
"Strategiczne partnerstwo gospodarcze Polski i Stanów Zjednoczonych opiera się na równej współpracy, wzajemnym szacunku oraz dekadach wspólnych inwestycji w rozwój i bezpieczeństwo Polski. Amerykańska Izba Handlowa w Polsce (AmCham) nie jest stroną w tym sporze. Wierzymy jednak, że zostanie on rozstrzygnięty na właściwej drodze, a relacje gospodarcze między naszymi krajami będą nadal dynamicznie się rozwijać" – czytamy w stanowisku AmCham przesłanym money.pl.
Zwróciliśmy się ponownie do firmy Pfizer z pytaniem, czy rozważa możliwość wycofania swojego roszczenia wobec Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, biorąc pod uwagę, że nie jest ona stroną w sporze o szczepionki. Amerykański koncern odesłał nas do oświadczenia z ubiegłego piątku.
Potrzeba 1 mld zł dla PAŻP
Dariusz Klimczak, minister infrastruktury, zapowiedział, że we współpracy z Ministerstwem Finansów zostaną zabezpieczone pieniądze, które pozwolą utrzymać ciągłość funkcjonowania PAŻP i uniknąć paraliżu nieba nad Polską. Dodał, że tylko do końca tego roku potrzebny będzie 1 mld zł.
Jeśli odwołanie PAŻP oraz apelacja Ministerstwa Zdrowia nic nie dadzą, Eurocontrol zablokuje grubo ponad 5,5 mld zł na rachunku w Eurocontrol. Czy budżet państwa udźwignie ciężar funkcjonowania Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej przez kilka lat?
"Aktualnie trwają analizy dotyczące możliwości zabezpieczenia bieżącego funkcjonowania PAŻP we współpracy z Ministerstwem Infrastruktury i KPRM. Okres, na który należy zapewnić środki finansowe na funkcjonowanie Agencji, zależy od wyniku działań prawnych podejmowanych w sprawie zajęcia opłat trasowych z Eurocontrol przed sądem belgijskim przez Ministerstwo Zdrowia, Prokuratorię Generalną oraz PAŻP" – stwierdziło Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytania money.pl.
Linie lotnicze: nie spodziewamy się żadnych zakłóceń
Deklarację o zapewnieniu alternatywnego finansowania dla PAŻP pozytywnie ocenia Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych IATA. Organizacja ta zrzesza ponad 300 linii lotniczych z całego świata, w tym również LOT, i jest uznawana za branżowy głos.
– Zdajemy sobie sprawę z orzeczenia sądowego i działań Eurocontrol i oceniamy ich konsekwencje. Nie spodziewamy się jednak żadnych zakłóceń w świadczeniu usług. Biorąc pod uwagę strategiczne znaczenie przestrzeni powietrznej zarządzanej przez PAŻP, słuszne jest, aby rząd interweniował w celu zapewnienia rentowności finansowej agencji i utrzymania ciągłości świadczenia usług – mówi money.pl Chris Goater, rzecznik prasowy IATA.