Zwoliński: Sztukmistrz z Lublina, czyli nowy wymiar palikotyzacji
Jasne włosy wiły mu się niesfornie, oczy miał wodnistoniebieskie, cienkie wargi, spiczastą brodę. Prawe oko miał nieco większe od lewego, co sprawiało, że wyglądał jak gdyby ciągle bezczelnie i drwiąco mrugał. Ukończył już czterdzieści lat, choć wydawał się o dziesięć lat młodszy. (...)Rzadko występował w Lublinie, ale ci nieliczni, którzy go widzieli, zachwycali się jego umiejętnościami. (...)Byli tacy, którzy twierdzili, że uprawia czarną magię, inni zaś mówili, że jest po prostu mistrzem iluzji.