rynek mieszkań (strona 3 z 6)

PiS szykuje kolejną "bombę wyborczą". Tym razem w mieszkaniówce. "Być może chodzi o mieszkania komunalne"
WIDEO

PiS szykuje kolejną "bombę wyborczą". Tym razem w mieszkaniówce. "Być może chodzi o mieszkania komunalne"

PiS szykuje kolejne obietnice wyborcze, które najprawdopodobniej premier Mateusz Morawiecki przedstawi już w czerwcu. Wiadomo, bo zapowiada to sam rząd, że będą one dotyczyły "wzmocnienia rynku mieszkaniowego". - Zapowiedzi na razie są bardzo lakoniczne. Minister Buda mówił niedawno o przestawieniu się na budownictwo komunalne - powiedziała w programie "Newsroom" WP Ewa Tęczak, ekspert rynku nieruchomości OTODOM. - Co ma na myśli? Być może to, co już się dzieje, w czym biorą udział samorządy. Kilka lat temu powstał przy BGK fundusz, z którego samorządy mogły otrzymywać dopłaty do inwestycji. Pytanie, czy rząd przesunie środki w tę stronę, czy po prostu podpisze się pod tym, co już się dzieje. Być może rząd nas zaskoczy. Powinniśmy zmierzać do tego, by dyskusja o rozwijaniu rynku mieszkaniowego była bardziej kompleksowa i nie toczyła się jedynie od wybór do wyborów. Dziś to, co zrobili poprzednicy, wyrzuca się do kosza. Kilka lat temu rząd uruchomił program, który miał wspierać najem mieszkań. Powstał wówczas drugi co do wielkości portfel mieszkań na wynajem w Polsce. One są dobrej jakości i nadal funkcjonują na rynku. Pytanie, czy tego programu nie można kontynuować? Potrzebujemy rozwoju najmu, ale nie tylko w postaci obietnic i dopłat. Trzeba sensownie równoważyć własność i najem na rynku. Być może warto wrócić do pomysłów, które już były, do TBS-ów, spółdzielni - dodaje ekspertka.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Bitwa na programy mieszkaniowe partii. Ekspert mówi wprost: tego jednego w nich brakuje
WIDEO

Bitwa na programy mieszkaniowe partii. Ekspert mówi wprost: tego jednego w nich brakuje

- Rząd zaproponował program Pierwsze Mieszkanie, który startuje w lipcu. Nic dziwnego, że w roku wyborczym opozycja kontratakuje swoimi pomysłami na mieszkaniowe programy. Należało się tego spodziewać - powiedział w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. – Propozycja Tuska jest naturalną odpowiedzią na program, które wejdzie w życie w lipcu, a więc przed wyborami. Obie propozycje są skierowane do osób, które nabywają pierwsze mieszkanie i to dobrze. Gdyby program był powszechny, doprowadziłoby to do destrukcji rynku. Gdyby każdy chętny dostał kredyt 2 proc, albo 0 proc. – nie byłoby to dobre dla rynku. W propozycji Tuska martwi mnie dopłata do czynszu w wysokości 600 zł. Jeśli będzie to powszechne, to skutek będzie widoczny w stawkach na rynku. Brakuje mi działania po stronie podaży. Dużo mówimy o dawaniu tanich kredytów i stymulowaniu popytu. A tymczasem po stronie deweloperów mamy wiele barier związanych z przepisami budowlanymi. Od kupna działki do budowy mija od dwóch lat w górę. To bardzo długo. Procedury trwają za długo, to blokuje rynek. To ułatwiłoby także osobom prywatnym budowę mieszkań pod wynajem. Ten trend do nas dociera. Ludzie zamiast kupować kolejne mieszkania od deweloperów, wolą postawić swój własny budynek. Napotykają jednak na wiele formalnych przeszkód – zauważa ekspert.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska