emerytury (strona 19 z 186)

Emerytury stażowe. Realna obietnica? "PiS specjalnie nie podało szczegółów"
WIDEO

Emerytury stażowe. Realna obietnica? "PiS specjalnie nie podało szczegółów"

PiS obiecało wprowadzenie emerytur stażowych. Czy ona jest realna? I czy nie uderzy to w system emerytalny? Pomysł od dwóch lat leży w Sejmie. - Jako OPZZ walczymy o emerytury stażowe od 2010 r. i pierwszy był nasz projekt. Zebraliśmy 800 tys. podpisów. Tak dużo obywateli nie walczyłoby o rzecz, która jest nierealne. To się pojawiło nawet w postulatach sierpniowych - powiedział Sebastian Koćwin w trakcie pierwszej debaty gospodarczej w programie "Money.pl". - Wierzę w tę obietnicę, ale pomysł nie jest do końca akceptowalny przez nas. My zakładaliśmy przejście na emeryturę po okresie 40 lat w przypadku mężczyzn i 35 - w przypadku kobiet. Propozycja rządu jest gorsza, mówi o wieku 43 i 38 lat. Nie znamy szczegółów. Być może tylko okresy składkowe będą brane pod uwagę. Może być tak, że osoby ciężko pracujące, z powodu chorobowego, nie będą brane pod uwagę. Wtedy to będzie oferta tylko dla wybranych – dodał. - To sztuczne wywoływanie tematu w kampanii – uważa z kolei Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy. – Gdyby PiS chciało tę obietnicę spełnić, już dawno by to zrobiło. Z 800 plus jakoś udało się szybko zadziałać. Jeśli chodzi o założenia, to faktycznie niewiele wiemy. Ale to też chodzi o to, by z tych szczegółów nie można było potem rozliczać PiS. Negatywnie oceniam to rozwiązanie. Emerytury stażowe mogłyby być realizowane pod warunkiem, że byłaby to część większej reformy emerytalnej związanej z wyrównywaniem i podnoszeniem wieku emerytalnego – zaznaczył ekspert.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"Polaków czekają głodowe emerytury". Eksperci kreślą czarny scenariusz
WIDEO

"Polaków czekają głodowe emerytury". Eksperci kreślą czarny scenariusz

Według ostatnich prognoz OECD, stopa zastąpienia wyniesie ok. jedną trzecią ostatniego wynagrodzenia. Czy czekają nas głodowe emerytury? - Politycy nie patrzą w przyszłość. Nie ma spójnej wizji dotyczącej reformy emerytalnej – powiedział podczas debaty gospodarczej w programie „Money.pl” Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy. - Reformy emerytalne to nie są reformy, które przeprowadza się z roku na rok, czy z miesiąca na miesiąc. To musi być rozłożone na kilkanaście lat, zwłaszcza jak mamy zrównywać wiek emerytalny kobiet do wieku mężczyzn. Czekają nas głodowe emerytury, jeśli nie będzie żadnych zmian. Emerytury stażowe, "trzynastki", "czternastki" - to wszystko zniechęca do dłuższej pracy, do dłuższego odkładania na emeryturę. Postulat drugiej waloryzacji byłby dużo lepszym pomysłem niż te różne dodatki i bonusy wyborcze. Potrzeba nam więcej systemowego myślenia. Ale też nie ma się co dziwić politykom, bo emeryci to coraz większa grupa. Stąd te postulaty o obniżeniu wieku emerytalnego - zauważa Sobolewski. - Zachęcajmy do dłuższej pracy, ale nie zmuszajmy do niej - uważa z kolei Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący OPZZ. – Każdy wie, jak funkcjonuje jego organizm i w pewnym momencie osoby, które zaczęły pracować w bardzo młodym wieku, pracowały ciężko, nie są w stanie pracować długo. Wiemy, jak funkcjonuje system rentowy. Zachęty, które proponuje rząd, nie są wystarczające, bo „trzynastka” i „czternastka” są przyznawane praktycznie w każdym przypadku. To nie zachęca do dłuższej pracy. Wyższa waloryzacja byłaby lepszym rozwiązaniem. Mówimy także o podwójnej waloryzacji, ale także o rencie wdowiej, bo to by poprawiło sytuację samotnych kobiet. Chodzi o rozwiązania systemowe, o dłuższą pracę w zdrowiu, usprawnijmy rynek pracy z lepszymi wynagrodzeniami. W piątek mieliśmy protest budżetówki. Oni zarabiają w granicy minimalnej pensji. Jak w tej sytuacji mają sobie wypracować godną emeryturę? – pytał gość „Money.pl”
Łukasz Kijek Łukasz Kijek