kryzys energetyczny (strona 2 z 19)

Rząd PiS kłamał? Steinhoff: to nie Polska zrezygnowała z dostaw z Rosji, to Rosja zablokowała eksport
WIDEO

Rząd PiS kłamał? Steinhoff: to nie Polska zrezygnowała z dostaw z Rosji, to Rosja zablokowała eksport

- Orlen wycofał się z importu ropy rosyjskiej, ale robił to do ostatniej chwili – powiedział w programie "Newsroom" WP Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. – Od września do grudnia ubiegłego roku zapłaciliśmy za rosyjską ropę ponad 10 mld zł. Do tej pory importujemy LPG, czyli gaz skroplonych. Musimy mieć świadomość, że Polska była jednym z ostatnich krajów, które Rosja pozbawiła dostaw surowców. To nie myśmy z nich zrezygnowali, to Rosja zablokowała eksport. Pan prezes Obajtek mówiący o dywersyfikacji i szukaniu nowych kierunków dostaw, ma rację, ale to robi już cała Europa, bo działa embargo na dostawy ropy. Niemcy odbierały zdecydowanie mniejsze ilości ropy niż Polska. Zatem jest więcej propagandy niż faktów w przekazie polskiego rządu. Pan prezes Obajtek z jednej strony mówi, że jest liderem redukcji importu ropy z Rosji a z drugiej strony tłumaczy się z kontraktu, który podpisał. Jako państwo mamy wszelkie możliwości importu tego surowca, bo mamy naftoport. Jest infrastruktura potrzebna do tego, by dostarczyć ropę do dwóch rafinerii: do Płocka i do Gdańska, a za pośrednictwem ropociągu "Przyjaźń" możemy zaopatrywać Niemcy i Czechy. Musimy odejść od ropy rosyjskiej na dłuższy czas. W tym kraju polityka jeszcze długo się nie zmieni. Tam od wielu lat dostawy nośników energii były wykorzystywane do polityki imperialnej. Świat w końcu zrozumiał, na czym to polega – dodał ekspert.
Dostawy ropy z Rosji wstrzymane. "Dobry dzień dla Polski. Świat wreszcie to zrozumiał"
WIDEO

Dostawy ropy z Rosji wstrzymane. "Dobry dzień dla Polski. Świat wreszcie to zrozumiał"

- Zerwanie z dostawami surowców z Rosji to jedyna słuszna decyzja, to dobry dzień dla Polski – powiedział w programie "Newsroom" WP Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. – Polska jak każdy kraj UE powinna odejść od importu nośników energii z Rosji. Rosja jest krajem niedemokratycznym, jest krajem, który nie przestrzega żadnych zasad szanowanych w cywilizowanym świecie. W związku z tym nigdy nie powinna być traktowana jako wiarygodny partner, który dostarcza surowce. Myślę, że wreszcie świat zrozumiał, że szukanie kompromisu tak, gdzie go nie ma, jest droga donikąd. Rosja eskaluje swoje imperialne narzędzia polityki i z tego trzeba wyciągnąć wnioski. Perturbacje na rynku energii, węgla sprawiły, że ceny poszły w górę. Takie są konsekwencje uniezależniania się od Rosji. Ale to będzie nasz wkład w walkę z rosyjskim reżimem i trzeba mieć świadomość, że konsekwencje dla gospodarek europejskich będą czasowo odczuwalne. Orlen sprowadzał większość ropy z Rosji ropociągiem „Przyjaźń”, ale nie obawiałbym się wzrostów na stacjach paliw, bo na tym rynku jest duża konkurencja. Bardziej obawiam się wpływu na rynek monopolisty, czyli Orlenu. To jest główna przyczyna tego, że na stacjach wciąż płacimy dużo. To jest podmiot, który ma 70-80 proc. hurtowego rynku paliw i 90 proc. hurtowego rynku gazu. Budowanie tego molochu odbywa się ze szkodą dla polskiej gospodarki i poziomu życia obywateli. Ceny paliw płynnych nie są cenami rynkowymi. Grudzień udowodnił, że cenami paliw płynnych można sterować w oparciu o kryteria polityczne. Nie jestem w stanie od dłuższego już czasu traktować wypowiedzi pana Obajtka poważnie. On nie jest od kształtowania cen paliw, od tego jest rynek. Rynek reguluje ceny, a państwo ma funkcję regulacyjną i musi dbać o konkurencyjne rynki. Ogon nie może machać psem - kwituje ekspert.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Niemcy protestują przeciwko planom Polski. "To głupota, trzeba to sobie jasno powiedzieć. Trzeba walczyć"
WIDEO

Niemcy protestują przeciwko planom Polski. "To głupota, trzeba to sobie jasno powiedzieć. Trzeba walczyć"

Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze o polskich planach budowy elektrowni atomowych i protestach wschodnioniemieckich polityków, którzy chcą powstrzymać projekt. Władze powołują się m.in. na awarie jądrowe w Czarnobylu i Fukushimie. - Niemcom nie podoba się, że w ogóle istnieją w Polsce plany budowy elektrowni atomowej - powiedział w programie "Newsroom" WP Jakub Wiech z portalu Energetyka24.com. – Niemcy nie chcą, by w Europie Wschodnie powstawały takie inwestycje. Mówię tu o niemieckich politykach, społeczeństwo niemieckie już zmieniło zdanie i chce atomu. Niemieccy politycy obrośli w takie antyatomowe piórka, ale z tą postawą trzeba walczyć. To sprzeczne nie tylko z tym, co mówi nauka, ale także z tym, co pokazują przykłady pokazujące funkcjonowanie atomu. Francja zasilana jest w 70 proc. z atomu, Niemcy od energetyki jądrowej odchodzą i stawiają na odnawialne źródła energii. Wciąż jednak mają duży problem z porzuceniem węgla. Mimo gigantycznych nakładów pieniędzy Niemcom nie udało się zejść z poziomem emisji CO2 i doścignąć Francji. To pokazuje, jakie możliwości daje atom. Ludzie, którzy walczą z energetyką jądrową, są nieracjonalni. To jest głupota, trzeba to sobie jasno powiedzieć. Jest grupa państw, która ostro protestuje przeciwko atomowym planom Polski, ale nie jest to coś, co będzie blokujące. Przywoływanie przykładów Czarnobyla i Fukushimy jest niedorzeczne. To nie ma prawa się powtórzyć w technologii, które obecnie obowiązują. W Polsce nie ma ryzyka wystąpienia trzęsień ziemi i tsunami, a to właśnie te nałożone na siebie katastrofy doprowadziły do awarii w Japonii. Mamy bardzo bezpieczne technologie, które oferują partnerzy z USA, Korei, Francji. Wiemy, jak budować elektrownie jądrowe bezpiecznie. Przemysł atomowy wyciągnął z tych tragedii wnioski. W Europie widać zwrot ku elektrowniom atomowym. Przykładem jest Szwecja, która wygaszała reaktory, teraz do nich wraca. W Belgii i w Niemczech dzieje się to samo, bo jest presja ze strony opinii publicznej. To jest istotna zmiana, którą widać w czołowych gospodarkach europejskich – podkreślił ekspert.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska