wideo (strona 10 z 97)

Proceder kupowania zwolnień w internecie. "To są 'zwolnieniomaty'. Haniebne i groźne działanie"
WIDEO

Proceder kupowania zwolnień w internecie. "To są 'zwolnieniomaty'. Haniebne i groźne działanie"

- Proceder, który dzięki prowokacji dziennikarskiej odkryła „Dziennik Gazeta Prawna”, nazywam „zwolnieniomatem”. To jest działanie poza prawem, haniebne moralnie z wielu powodów - przyznał w programie "Newsroom" WP dr Michał Sutkowski, Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. - Ten proceder burzy zaufanie do zawodu lekarza, które już jest nadwątlone z powodu działań, które mają miejsce poza naszym zawodem. Jeśli my lekarze sami nie będziemy szanować swojego zawodu, wylądujemy na samym dole w rankingach zaufania społecznego. To jest też szkodliwe dla pacjenta. Wypisywanie recept na antybiotyki, na silne leki przeciwbólowe bez wykonania badań, może doprowadzić nawet do śmierci, z czego często nie zdają sobie sprawy sami pacjenci. Pacjenci kupujący recepty w sieci wypełniają ankiety, ale nic nie zastąpi kontaktu lekarza z człowiekiem i dokładnych badań klinicznych. O zgrozo, ten chory może mieć później problemy dużo poważniejsze niż wcześniej. Są to jednak działania, które trzeba rozpatrywać indywidualnie. Są sytuacje, gdy e-zwolnienie jest uzasadnione, np. w pandemii. Ale nie tylko. Podam przykład. Była u mnie wczoraj mama z małym dzieckiem. Myślała, że chłopcem zajmie się babcia, a ona będzie mogła pójść do pracy. Tak się jednak nie stało. Dziś zadzwoniła i wystawiłem jej zwolnienie lekarskie na dziecko, ale ja to dziecko wcześniej widziałem. Wiem, w jakim jest stanie. Wystawianie zwolnień w sieci, bez kontaktu z lekarzem jest niebezpieczne, szkodzi pacjentom i zawodowi lekarskiemu - ostrzega.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Odbudowa Ukrainy. W Polsce powstaje plan. "Jedyna szansa dla tego kraju to integracja europejska"
WIDEO

Odbudowa Ukrainy. W Polsce powstaje plan. "Jedyna szansa dla tego kraju to integracja europejska"

- Od początku wojny prowadzę w SGH studenckie koło, w ramach którego pracujemy nad planem odbudowy Ukrainy po wojnie. Mamy nadzieję przedstawić ten pomysł prezydentowi Zełenskiemu w marcu tego roku - powiedział w programie "Newsroom" WP dr Jakub Karnowski ze Szkoły Głównej Handlowej i Fundacji Wolności Gospodarczej. - To jest plan na to, jak powinna wyglądać odbudowa Ukrainy w chwili, gdy będzie to już możliwe. Wiarygodne plany muszą zakładać, że wojna się zakończy i że będzie szansa na odbudowę tego kraju. Nikt nie zainwestuje w kraj, który jest atakowany. Ukraina ma swoje plusy, np.: rolnictwo i energię. Natomiast najważniejsze jest to, by szukała swojej szansy w integracji europejskiej. To jedyny możliwy kierunek. Inna opcja to rosyjski mir: morderstwa i korupcje. Tego Ukraina już nie chce. Szansą jest ekologia i ekonomia przyszłości. Mamy w Polsce wiele stereotypów na temat Ukrainy. Jeśli chodzi o technologie i aplikacje bankowe Ukraina jest liderem światowym. Jest korupcja, ale trzeba pamiętać, że Ukraina została zaatakowana przez Rosję wiele lat temu, nie teraz. Od tego czasu wydarzyło się w Ukrainie wiele dobrego, publiczne przetargi są pod kontrolą. W Polsce nie wiemy, dlaczego podczas fuzji Lotosu z Orlenem wygrała spóła Saudi Aramco. W Ukrainie przetargi są przejrzyste. Jestem beneficjentem tych zmian, bo Ukraina zdecydowała, że większość rad nadzorczych strategicznych spółek będzie obsadzana ludźmi z zagranicy, niezależnymi. Putin wymienił ten argument tuż przed agresją, pokazując Ukrainę jako państwo kierowane przez Zachód. To pokazuje otwartość Ukrainy na zmiany.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Tysiąc zł za bilety kolejowe dla całej rodziny. "Nie stać mnie. Pojadę starym autem, które dużo pali"
WIDEO

Tysiąc zł za bilety kolejowe dla całej rodziny. "Nie stać mnie. Pojadę starym autem, które dużo pali"

- Podwyżki w PKP Intercity są tłumaczone inflacją, ale przecież stoi za tym zła polityka Rady Polityki Pieniężnej - powiedział dr Jakub Karnowski w programie "Newsroom" WP ze Szkoły Głównej Handlowe i Fundacji Wolności Gospodarczej. - Najważniejsze jest jednak zarządzanie w PKP, które dostanie dotację z budżetu państwa w wysokości 2 mld zł z naszych podatków. Jednocześnie w spółkach rośnie zadłużenie i ceny biletów. Jeśli się źle zarządza koleją, to takie są skutki. To konsumenci powinni ocenić, czy podwyżki w PKP są uzasadnione. Uważam, że gdyby w PKP byli ludzie kompetentni i mądre związki zawodowe, które dbają o interes klientów kolei, to dziś mielibyśmy niższe ceny biletów. To jest Bareja. Mamy wielki holding PKP z wieloma spółkami i zarządami, a gdy pojawiają się kłopoty, wychodzi premier, który wzywa swojego ministra i mówi, że bilety mają być niższe. A jednocześnie PKP dostaje gigantyczną dotację od państwa. Czy to jest gospodarka wolnorynkowa? To co może zmienić sytuację, to konkurencja. Tymczasem czeska spółka Leo Express jest blokowana od lat przez Urząd Transportu Kolejowego, który podlega ministrowi, bo ten chroni rynek dla PKP i etatów dla nominatów politycznych PiS. Tylko klienci PKP Intercity nie są w tym układzie chronieni. W weekend wybieram się do rodzinnego Sosnowca. Pojadę swoim starym, 15-letnim autem, które dużo pali, bo mam troje dzieci i nie stać mnie na podróż koleją. Koszt dla całej rodziny to ok. tysiąc zł.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
"Ceny w Polsce są zdecydowanie zbyt wysokie". Ekspert wskazuje powody
WIDEO

"Ceny w Polsce są zdecydowanie zbyt wysokie". Ekspert wskazuje powody

Rachunki odbiorców ciepła będą mogły wzrosnąć maksymalnie o 40 proc. względem tych z września 2022 r. Tak zdecydował Sejm, który przyjął ustawę zaproponowaną przez rząd. Czy to dobry krok? - Zdecydowanie. Pamiętajmy, że te podwyżki w ostatnim czasie były bardzo znaczące. Oczywiście to jest krok kosztowny również dla budżetu i trzeba mieć tę świadomość - powiedział w programie "Newsroom" WP Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. - To będzie kosztowało dodatkowo ok. 4,5 mld zł. Niemniej jednak w tych bardzo trudnych czasach, biorąc pod uwagę, że podwyżki cen ciepła, dotknęły często bardzo ubogich ludzi, trzeba było taką decyzję podjąć. Docelowo musimy przyjmować rozwiązania, które chronią osoby najbiedniejsze. Wszelkie działania o horyzontalnym zakresie nie sprzyjają redukcji zużycia, czyli oszczędzaniu. Dużo lepsze rozwiązania, jeśli chodzi o energię elektryczną, przyjęli Niemcy. Tam przyjęto pułap, który jest chroniony na poziomie 70 proc. zużycia z poprzedniego roku. Wszystko to, co jest poza tym pułapem, podlega mechanizmom rynkowym. Ceny energii, ceny paliw w Polsce są zdecydowanie zbyt wysokie. Te ceny nie tylko są skutkiem zwiększonych cen na światowych czy europejskich giełdach, ale są także skutkiem braku konkurencji na naszym rynku, przy całkowitej bierności Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Obajtek może obawiać się kontroli NIK? "Cofamy się w polityce gospodarczej do czasów PRL"
WIDEO

Obajtek może obawiać się kontroli NIK? "Cofamy się w polityce gospodarczej do czasów PRL"

- Moje wątpliwości wynikają z faktu, że to UOKIK powinien nas zabezpieczać przed takimi działaniami, które wynikają z dominującej pozycji Orlenu - powiedział w programie "Newsroom" WP Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. - Przecież ceny paliw płynnych nie są efektem góry rynkowej na naszym rynku, są efektem decyzji politycznej pana Obajtka, który pewnie konsultuje te decyzje z panem prezesem Kaczyńskim, czyli ze światem polityki. Ja sobie nie wyobrażam, jak można było dopuścić do sytuacji, w której ceny były zawyżone, po to, żeby skompensować na koniec roku przyrost VAT-u, który wynikał poniekąd z decyzji rządowej. Takie wypowiedzi, z jakimi mamy do czynienia teraz, że musimy podnosić ceny takiego lub innego nośnika energii w efekcie decyzji UE, są często niewystarczająco uprawnione. Wynikają często z decyzji rządu i braku konkurencji na rynku. Jak można było dopuścić do sytuacji, w której próbowano połączyć Lotos z Orlenem, stworzyć firmę, która miałaby 90 proc. rynku hurtowego paliw. Unia Europejska zadziałała racjonalnie, czyli nakazała sprzedać nam niektóre aktywa. Co z punktu widzenia Skarbu Państwa było nieracjonalne. Myślę, że kiedyś sejmowa komisja, gdy będą możliwości w nowym parlamencie, zajmie się tym problemem - dodał ekspert. Czego może się obawiać Daniel Obajtek w kontekście kontroli NIK w Orlenie, do której nie dopuszcza spółka? - Doszło tam do wielu nieprawidłowości, które powinny być wyjaśnione. Obecna formacja polityczna zabezpiecza się na przyszłość poprzez nowelizację różnych ustaw, które gwarantują bezkarność, czy też brak konsekwencji związanych z podejmowanymi decyzjami przez zarządy spółek, które są nieracjonalne z punktu widzenia interesów tych spółek. Państwo powinno dbać o konkurencje. Państwo powinno równoprawnie traktować wszystkie podmioty czy to państwowe, czy to prywatne, czy polskie lub zagraniczne. Ja odnoszą wrażenie, że my od co najmniej pięciu, sześciu lat cofamy się w polityce gospodarczej do czasów PRL. Finezyjną regulację, zastępujemy prymitywną polityką właścicielską typu "wicie rozumicie".
Ustawa wiatrakowa. "Rząd zachował się niepoważnie"
WIDEO

Ustawa wiatrakowa. "Rząd zachował się niepoważnie"

- Rząd zachował się niepoważnie, gdyż nie bronił swojego przedłożenia. Mało tego okazało się, iż nie ma wpływu na stanowisko zaplecza politycznego, bo przecież taka poprawka złożona w ostatniej chwili, napisana na kolanie przez jednego z posłów rządzącej koalicji, no nie sądzę, żeby nie była uzgadniana z rządem - powiedział w programie "Newsroom" WP Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. Dodał, że dla niego jest to kuriozalna sytuacja. - Rząd poddał ten projekt ustawy pod konsultacje społeczne, ten projekt ustawy przeszedł całą procedurę legislacyjną wewnątrz administracji państwowej. Konsekwencje ekonomiczne dla polskiej gospodarki będą bardzo duże. Energia elektryczna z wiatraków jest najtańszą energią w naszym miksie energetycznym. Polsce powinno bardzo zależeć na tym, żeby zmienić ten archaiczny miks energetyczny oparty na paliwach stałych, czyli na węglu kamiennym i węglu brunatnym. Ta energia jest bardzo droga, bo droga jest emisja dwutlenku węgla. Dla mnie jest to absolutnie niezrozumiałe, odnoszę wrażenie, iż rząd i koalicja sejmowa wspierająca ten rząd zachowuje się całkowicie niepoważnie, nie ważąc skutków dla gospodarki i dla poziomu życia obywateli. Przyrost mocy w energetyce wiatrowej był stosunkowo duży do roku 2015. Potem w efekcie tych regulacji (przyjętych przez PiS - przyp. red.) bardzo mocno spadł. Teraz liczyliśmy na to, również Unia Europejska przecież, że w Polsce będzie ta energetyka rozwijała się bardzo szybko - powiedział były wicepremier. Janusz Steinhoff dodał, że przyjęta ustawa w takiej formie ograniczy rozwój energetyki wiatrowej co najmniej o połowę. - Konsekwencje będziemy ponosić wszyscy. Z punktu widzenia czysto politycznego, z punktu widzenia powagi Parlamentu, stanowisko rządu jest dla mnie niezrozumiałe, powiedziałabym niepoważne - dodał Steinhoff.