system emerytalny (strona 3 z 6)

Wiek emerytalny trzeba podnieść? "To jest mit, że każdy może zrobić tak, jak mu się podoba"
1138
2:45

Wiek emerytalny trzeba podnieść? "To jest mit, że każdy może zrobić tak, jak mu się podoba"

- System emerytalny w Polsce działa tak, że im później przejdziemy na emeryturę, tym lepiej, tym to świadczenie jest wyższe. Zatem nasz rynek pracy powinien też być nastawiony na powolne wyłączanie określonych grup Polaków z tego rynku. A tego nie ma - powiedział w programie "Newsroom" WP dr Tomasz Lasocki z wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. - Mówi się o tym, że to od nas zależy, kiedy na emeryturę przejdziemy, ale to nie jest tak do końca. Jeśli 90 proc. Polaków idzie na emeryturę zaraz po uzyskaniu uprawnień, to rynek pracy jest tak ukształtowany, że nawet jeśli chcemy dłużej pracować, to z rynku zostaniemy wyrzuceni. To jest mit, że każdy może zrobić tak, jak mu się podoba. Na przykład profesorowie później przechodzą na emeryturę i to jest administracyjnie uregulowane. Dziś bardzo ważne są te składki, które zostały odłożone na początku. Kiedyś osobom, które szykowały się do przejścia na emeryturę, dawało się premię, bo to podwyższało świadczenie. Dziś bonus dostaje się za odwlekanie tego momentu. Dobrym pomysłem byłoby podniesienie wieku emerytalnego, ale tak, by np. kobieta po 60-tce miała stopniowo zmniejszany wymiar etatu i coraz mniej pracy. Byłoby to korzystne dla niej, dla systemu i rynku pracy. Wszyscy zyskują - uważa ekspert.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
25 proc. ostatniej pensji. Taką emeryturę dostaną dzisiejsi 40-latkowie. "Trzeba zmienić myślenie"
859
4:05

25 proc. ostatniej pensji. Taką emeryturę dostaną dzisiejsi 40-latkowie. "Trzeba zmienić myślenie"

- Osoby urodzone w latach 80. będą otrzymywać na emeryturze ok. 25-30 proc. swojej ostatniej wypłaty - powiedział w programie "Newsroom" WP dr Tomasz Lasocki z wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. - A pamiętajmy, że starość dzieli się na etapy. Te pierwsze 10 lat, czyli do siedemdziesiątki w przypadku kobiet, to jest najprzyjemniejszy czas, kiedy mamy jeszcze siły, więc dorabiamy. Możemy skorzystać z różnych programów: PPK, IKE, IKZE. Tylko środki tam zgromadzone, o tym rzadko się mówi, nie podlegają waloryzacji. Osoby, które dostały pieniądze z PPK 5 lat temu, już pewnie tych środków nie mają, bo przecież zjadła je inflacja. Tak tracimy siłę nabywczą. Po 10 latach na emeryturze zostają nam tak naprawdę już tylko pieniądze z ZUS. Dlatego warto się przygotować. Emerytura za chwilę to będzie jakieś stypendium z tytułu utraty sił, ale nie takie, które pozwoli nam się z pracy całkowicie wyłączyć, tylko pozwoli pracować nie 40 godzin tygodniowo, a 25. Jest problem, wróciliśmy do wieku emerytalnego, który kiedyś ustalił towarzysz Bierut. Możemy wieku emerytalnego nie podnosić, ale jest pytanie o konsekwencje takiej decyzji. Musimy zmienić myślenie i traktować emeryturę jako świadczenie, które pozwoli nam pracować mniej, ale ta praca będzie konieczna - ostrzega.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
ZUS płaci 150 zł za przelanie kilku groszy. "Liczba takich emerytur rośnie. Ludzie sami na to zapracowali"
320
6:12

ZUS płaci 150 zł za przelanie kilku groszy. "Liczba takich emerytur rośnie. Ludzie sami na to zapracowali"

- Płacenie 150 zł za obsługę przelewu z ZUS, który wynosi kilka groszy, to jest absurd, a z takimi sytuacjami mamy do czynienia w przypadku emerytur groszowych - powiedział w programie "Money.pl" prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów, były główny ekonomista ZUS. – Powinien być w tej sprawie konsensus polityczny i oczekuję ustawy technicznej, która to raz na zawsze uporządkuje. Natomiast emerytury groszowe to są emerytury, które powstały dlatego, że drogę do emerytury otwiera nawet jeden dzień pracy na umowie o dzieło. Rośnie liczba emerytur groszowych i minimalnych, ale to wynika z naszego systemu, opartego o zasadę, że dostajesz tyle, ile przepracowałeś. To jest problem ułożenia z punktu widzenia efektywności systemu, a więc skumulowania wypłat, tak aby ich obsługa administracyjna nie była tak kosztowna. Problem jest z niskimi emeryturami, których liczba rośnie. Z czego to wynika? Ludzie pracują na umowach cywilno-prawnych, a potem się dziwią, że mają bardzo niskie emerytury. Osoby z niskimi emeryturami często same na to zapracowały, a właściwie nie zapracowały, będąc jeden dzień w pracy na umowie zleceniu. Problemem jest też niska stopa zastąpienia, a więc relacja wysokości emerytury do przeciętnego wynagrodzenia.
Damian Szymański Damian Szymański